Nawet w mieście w pierwsze ciepłe dni wiosny pojawia się obietnica czereśni, które już za parę miesięcy można będzie kupować w papierowych torebkach. Jeśli małych straganów nie zniszczą wcześniej sieciowe sklepy spożywcze i defensywa bazarów. Dzisiaj foto zieleniaków, w moich czasach nazywanych już warzywniakami.
Zieleniak Warszawskiej Spółdzielni Spożywców “Społem” przy ul. Marchlewskiego w Warszawie. Stoisko z warzywami i owocami. Widoczny mężczyzna podnoszący skrzynię oraz ustawione przed stoiskiem łubianki z truskawkami i skrzynki z czereśniami.Warszawa 1969, Autor: Rutowska Grażyna, Sygnatura NAC: 40-4-132-4
Zieleniak Warszawskiej Spółdzielni Spożywców “Społem” na pl. Komuny Paryskiej w Warszawie. Widok ogólny stojących w szeregu stoisk. Widoczne wyeksponowane skrzynie z warzywami i owocami oraz stojący przy stoiskach klienci.Warszawa 1967 – 1980, Autor: Rutowska Grażyna, Sygnatura: 40-4-348-2
Ważna akcja obywatelska w sprawie konsultacji społecznych w Szczecinie i w sprawie głosu obywateli. Szczecinianie Decydują to akcja monitorująca wprowadzenie uchwały o konsultacjach społecznych w Szczecinie (ich zakresie, formie, obowiązku przeprowadzania itd.), która została wprowadzona bez jakichkolwiek społecznych porozumień. Na stronie akcji można znaleźć m. in. przykłady praktyk i regulaminów konsultacji z innych miast (m. in. Łódź i Sopot), przegląd dokumentów i lokalnych aktów prawa w tej sprawie. Nic o nas bez nas! Strona tutaj
Demonstracja studentów w Warszawie. Policja rozpędzająca studentów na Krakowskim Przedmieściu wodą z hydrantu. Na budynku widoczna reklama proszku do prania “Radion’.Warszawa, marzec 1931, Źródło: NAC, Syg.: 1-N-3576-4
Policja rozpędzająca studentów na Krakowskim Przedmieściu wodą z hydrantu i gazami łzawiącymi. Warszawa, marzec 1931, Źródło: NAC, Syg.: 1-N-3576-3
PS. Protesty studentów w latach 30-tych miały różny charakter: były przeciw zmianie czesnego, przeciw zmianie ustawy o szkolnictwie, ale były tez (na pewno w listopadzie 1931r.) zdecydowanie niechlubne demonstracje antyżydowskie.
Przez najbliższy miesiąc do zobaczenia w Piwnicy Kany. A na zdjęciu najbardziej subtelna z propozycji autora: sekwencja „Linoskoczek”. To jednocześnie klucz do całej wystawy: tym kluczem jest odwracanie hierarchii i przywoływanie przeszłości. Surrealistyczny grzybek, ani jest opłacalną inwestycją na komercyjnej działce, ani nie jest szacownym pomnikiem ofiar przeszłości. Jest wspomnieniem codzienności, nawyków, które już nie powrócą. Przestrzeń centralna została w tych pracach zamieniona w intymny, ale wspólny dla mieszkańców pamiętnik. Historia miasta to historia codziennego świata jego mieszkańców, dzięki której przestrzeń uzyskuje swoje znaczenie. Miejsca coś znaczą dla nas, bo podskórnie pulsuje w nich nasze doświadczenie i doświadczenie minionych pokoleń. Suszenie prania na miejskim podwórzu, cyrkowy występ kuglarzy dla gawiedzi zgromadzonej na rynku, dominacja wież kościoła – to wszystko ciągle w mieście jest, nie zniknęło wraz z nowoczesnością.
Więcej i zdjęcia: tutaj
Zwykle uważa się, że gwałtowne formy protestu realizowane są przez młodych i wykluczonych (prekariat), ale okazuje się, że swoje niezadowolenie w sposób wrzaskliwy mogą demonstrować także ci, którzy posiadają spore zasoby i którzy mają 50 i więcej lat. W 2010 niemieckim słowem roku był Wutbürger, zbiorowy bohater tekstu zamieszczonego w Der Spiegel. To mieszczanin, który wybucha, bo doświadcza frustracji związanej z określonymi decyzjami politycznymi. Jest starszy, wykształcony, dobrze uposażony i raczej pośrodku w swoich poglądach, ale przede wszystkim potrafi być (co nie znaczy, że taki jest ciągle) wściekły na arbitralność decyzji władz lokalnych. Zaczęło się od protestu przeciw nowej stacji kolejowej w Stuttgarcie, gdzie na demonstracjach można było zobaczyć więcej siwych głów niż zwykle (2/3 uczestników miało więcej niż 46 lat).
Zdefiniowany najpierw jako termin w publicystyce, doczekał się już pierwszych socjologicznych i psychologicznych opracowań. W Hamburgu w lokalnej gazecie zamieścili nawet mapkę z zaznaczonymi dzielnicami, w których wkurzeni mieszczanie protestują. Zjawisko to ciekawe, ponieważ pokazuje zupełnie nowe oblicze politycznego środka i tych segmentów struktury, które zwykliśmy uważać za zadowolone z życia. Ale też Małżonka moja twierdzi, że to tradycja ‘68 roku i wyrzut sumienia, że od złotych lat protestu Wutbürgerzy zajęci byli zarabianiem pieniędzy. I teraz przypomnieli sobie o obywatelskich obowiązkach (pewnie dlatego przez innych komentatorów są nawet określani jako samolubni przedstawiciele burżuazji np. tutaj). Spory artykuł na ten temat w Wikipedii (po niemiecku) i w New York Times. (podziękowania dla Sary Braun z biura Angewandte Sozialforschung, która mi o tym opowiedziała!)
To, że miasto jest hipertekstem, to nie tylko metafora. Zamieszczony obok a napotkany w Hamburgu plakat niedawnej demonstracji antyfaszystowskiej z hasłem Der Tod ist ein Meister aus Deutschland doprowadził mnie do wiersza Paula Celana pt. Todesfuge i dalej do strony z poezją Sfereo, gdzie kontekst i kilka polskich tłumaczeń zamieszczono. Inne wiersze Celana tutaj.
“Organiczna spójnia, która utrzymywała ród w całości, staje się również osnową życia gminnego. Tą spójnią jest wspólność, powszechność interesów, solidarność wszystkich członków. Wyraża się to w samej nazwie gminy, zwłaszcza w językach romańskich. Komunizm i komuna mają jedno pochodzenie. W dokumentach gminnych, ogłaszanych w ostatnich czasach przez badaczy zycia gminnego we Francji, wyraz c o m m u n nieustannie się powtarza. Jest ziemia wspólna, są domy wspólne, jest szkoła wspólna, jest jałmużna wspólna (Aumone commune), są zakłady dla chorych i ubogich, leczonych i utrzymywanych „a frais communs” na wspólny koszt. Kiedy pod wpływem czynników zewnętrznych, obcych ta spójnia słabnie, w gminie uwydatnia się wówczas budowa mechaniczna, staje się ona narzędziem, przestaje być organem. I odwrotnie, skoro w gminie wzrasta świadomość solidarności, wzmaga się także i dążenie do coraz ściślejszego ogranicznego łączenia wszystkich interesów” (B. Limanowski, Socjologja cz.2, Lublin : Gebethner i Wolff, 1919, s. 38-39, dostęp do egz. dzięki serwisowi Otwarta Nauka)











