You are currently browsing the monthly archive for Styczeń 2011.

Od razu zaznaczam, że jestem wielkim fanem ognia, profesja jego przeciwników nigdy mnie  nie pociągała, mimo wczesnoszkolnych zachęt ze strony lektur i wierszyków, by jednak zostać strażakiem. Ale do spraw: z jednej strony cywilizacja i oswajanie natury i nagle w środku metropolii pojawia się wielki płomień. Ogień jest tak całkowicie ”niemiejski”, że jego obecność w przestrzeni publicznej od razu obwieszcza wyjątkowość sytuacji, mówi o szczycie temperatury emocji. Nie jesteśmy tak dalece cywilizowani, żeby nie wyczuć, że to akcja właśnie z tej części świata: Zgromadzenie Rozpala Ogień (obojętnie czy zapłonie stos, sterta książek, opony, flaga, kukła). Jeśli to kogoś nie przeraża (bo i są tacy), to w każdej chwili jesteśmy gotowi na marsz z płonącymi żagwiami.

Płonący Komitet Wojewódzki PZPR w Szczecinie
Szczecin, Grudzień 1970; Autor: Marek Czasnojć
Źródło: Archiwum IPN o. Szczecin, album
„Zbuntowane miasto. Szczeciński Grudzień 70 i Styczeń 71”,
M. Machałek, P. Miedziński, Szczecin 2007

Płonące opony pod Urzędem Wojewódzkim, aut.Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Druga rocznica śmierci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego
Płonący stos na Rynku Starego Miasta. Warszawa 1937
NAC, Sygnatura: 1-A-270-23

Czwarta rocznica śmierci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego
Manifestacja ludności na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego.
NAC, Sygnatura: 1-A-272-12, Warszawa 1939

Miejski wielki ogień to cudowne połączenie magii i polityki. Oczywisty znak dominacji. To tylko kwestia czasu, żeby na rocznicę katastrofy w Smoleńsku pojawiły się wielkie watry na miejskich placach. Chyba, że reżim przeciwpożarowy to wyklucza. Poczekamy i zobaczymy.

Druga rocznica śmierci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego

Płonący stos na Rynku Starego Miasta. Warszawa 1937

NAC, Sygnatura: 1-A-270-23

Reklamy

Neony, witryny, stroboskopy, latarnie, to całkiem niezłe wskaźniki w geografii konsumpcji. Miasta widziane z lotu ptaka świecą nie tylko bogactwem, ale też intensywnością nocnej rozrywki (tutaj kolor ma znaczenie, zwłaszcza czerwony i różowy).

Nocny miejski krajobraz (nightscape) to jedna z ikon kultury miejskiej. Ale też bariera społeczna, zamknięta brama do lepszego świata (światło to pieniądz!) – w modernistycznej bajce o mieście spełniającym marzenia o awansie społecznym, biedne umorusane dziecko patrzy na oświetlone wystawy z luksusowymi towarami dla bogaczy. (w świetnym dokumencie pt. Dzieci z Leningradzkiego są nawet takie sceny, 4:23 jak ktoś lubi konkretne wskazówki)

Czy światła miasta służą tylko pomnażaniu zysków? Czy nowe, błyszczące centra całkowicie wypierają te stare i gorzej oświetlone? Chatterton i Holland, którzy badali miejski krajobraz, mają w tej sprawie inne zdanie. Twierdzą, że zmiana społeczna nie jest nigdy całkowitym wypieraniem starego przez nowe, ale ciągłym współwystępowaniem „pozostałości” i „innowacji”. Pozostałości tego ,co stare widoczne są także w miejskim krajobrazie, gdzie można znaleźć wciąż – nawet jeśli już nie działające – neony sprzed 20, 30 lat. Ich tropiciele mają swoją stronę: tutaj.

Dalszy ciąg niemieckich polecanek. Strona Urbanophil.net to produkt niemieckiego stowarzyszenia wspierającego miejską kulturę. Znajdziemy tu imponujący zestaw linków do stron niemiecko i anglojęzycznych zajmujących się miastem. Z nowości na tej stronie szczególnie polecam pomysł miasta na szynach i opis paryskiego projektu zakazującego wjazdu SUV- ów („wielkich japonów” jak mówi mój dziadek) do centrum miasta. Już oczyma wyobraźni widzę miny warszawiaków, którzy zostaliby pozbawieni swoich dających złudne poczucie bezpieczeństwa i klasowej przewagi cacek, haha.