Neony, witryny, stroboskopy, latarnie, to całkiem niezłe wskaźniki w geografii konsumpcji. Miasta widziane z lotu ptaka świecą nie tylko bogactwem, ale też intensywnością nocnej rozrywki (tutaj kolor ma znaczenie, zwłaszcza czerwony i różowy).

Nocny miejski krajobraz (nightscape) to jedna z ikon kultury miejskiej. Ale też bariera społeczna, zamknięta brama do lepszego świata (światło to pieniądz!) – w modernistycznej bajce o mieście spełniającym marzenia o awansie społecznym, biedne umorusane dziecko patrzy na oświetlone wystawy z luksusowymi towarami dla bogaczy. (w świetnym dokumencie pt. Dzieci z Leningradzkiego są nawet takie sceny, 4:23 jak ktoś lubi konkretne wskazówki)

Czy światła miasta służą tylko pomnażaniu zysków? Czy nowe, błyszczące centra całkowicie wypierają te stare i gorzej oświetlone? Chatterton i Holland, którzy badali miejski krajobraz, mają w tej sprawie inne zdanie. Twierdzą, że zmiana społeczna nie jest nigdy całkowitym wypieraniem starego przez nowe, ale ciągłym współwystępowaniem „pozostałości” i „innowacji”. Pozostałości tego ,co stare widoczne są także w miejskim krajobrazie, gdzie można znaleźć wciąż – nawet jeśli już nie działające – neony sprzed 20, 30 lat. Ich tropiciele mają swoją stronę: tutaj.

Reklamy