„Bez najdalej posuniętej skrupulatności i punktualności obietnic i świadczeń całość [miasto] przerodziłaby się w chaos nie do rozwikłania. Gdyby wszystkie zegary w Berlinie zaczęły nagle śpieszyć się pub późnić, choćby tylko przez godzinę, wymiana gospodarcza i całe życie wielkiego miasta zostałoby na długo zdezorganizowane. Dochodzi do tego czynnik pozornie tylko zewnętrzny – duże odległości sprawiają, że czekanie i daremne przychodzenie powoduje niepowetowaną stratę czasu” (G. Simmel, Mentalność mieszkańców wielkich miast, Lepizig 1922, pol. 2005 („Socjologia”, Warszawa : PWN, s. 308).

Ubiegli mnie na stronie Urbanophil.net z linkiem do Überlin, trudno. Mniej mi chodziło jednak o metro-mapowy teledysk (swoją drogą super), a bardziej o niewidoczne nawiązanie do Simmla i o słowa, w których odczarowana zostaje miejska gonitwa (I know what I am chasing, I know that this is changing me). Podobnie jak Simmel broni miejskiego zblazowania i niechęci do sąsiedztwa, tak REM broni dobrowolnego pośpiechu. Nareszcie można osiągnąć spokój, kiedy wiem, że ścigam się z własnego wyboru. W refleksyjnej mentalności nowych mieszkańców wielkich miast mobilność ma znaczenie (kłania się John Urry i jego prace); droga błyszczy bardziej od celu (bo finał to oczywiście ostateczne zejście ze świata). I am flying on the star into a meteor, tonight.


Advertisements