Dla lubiących mity romantyczne rozbiórka hotelu Neptun to koniec legendy, ostateczny krach złotych lat miasta portowego, pożegnanie portiera z wąsem i tym podobne. Na fali przedzimowego pesymizmu widzę tutaj jednak zmierzch symbolu do dziś trwających nierówności, to tu hartowały się fortuny najbogatszych lokalnych tuzów lat 90-tych, do tego przechodzone dziwki, kasyno, pijani Szwedzi, prostytucja nieletnich. Neptun jako enklawa bogactwa niczym hotele na biednej Kubie czy Haiti, coś strasznego. Podobno tam chodziło się wybierać ze śmietników puszki piwne i po Coca-Coli do kolekcji na regały, sam zresztą puszki zbierałem, nie myślałem wtedy skąd się biorą, że to perkal dla tubylców. I w tym wszystkim studniówki, sam byłem na dwóch tamże.

Tak czy siak, znika plan zdjęciowy do niezrealizowanego do tej pory filmu o rozkwicie i jesieni handlowego ducha Szczecinian, das ist aber schade.

Fot: własne, Szczecin 03.12.2011

Reklamy