Człowiekiem Roku 2011 The Time został demonstrant (polskie tłumaczenie „The Protester” jako „protestant” odsyła nas chyba gdzie indziej, może zatem „protestujący”?). Tekst na okładkę nienajgorszy, autorzy dostrzegają szerszy kontekst ruchów społecznych, widzą ciągłość wykorzystywania protestu w przestrzeni publicznej i czują, że trwające w czasie (i przestrzenie :)) demonstracje mogą być przygrywką do szerszych zmian (rewolucji?).

Może jednak tytuł powinien przypaść nie pojedynczemu „protesterowi”, ale grupom, w których ferment demonstracji dojrzewa. „Krąg dyskusyjny” czy „środowisko” brzmią nieco drewniane, ale to tam hartują się pojedynczy demonstranci. W tym sensie, to co dzieje się podczas powrotu do domu z manify, czy rozmowy jakie się toczą w wolnej chwili podczas okupacji przestrzeni są równie ważne jak momenty napięcia, takie jak walki ze szturmującą Policją.To od siły grup, w których się dyskutuje, zależy siła protestu. Czy Internet zastąpi zadymioną kawiarnię?

Jak pisze klasyk P. Rybicki: „Rozgłos, jaki zyskuje jakaś akcja społeczna, lub polityczna, sława choćby przelotna, którą zdobywa sportowiec czy artysta, sukces, który osiąga dzieło sceniczne czy literackie nie wynikają z sumy indywidualnych i niezależnych od siebie zachowań: komunikowane jednym przez drugich wrażenia, głoszone w małych kręgach opinie, toczone wokół nowych zdarzeń, dzieł i osób dyskusje w różnego typu grupach, urabiają zbiorowe postawy publiczności” (P. Rybicki, Społeczeństwo miejskie, W-wa 1972, s. 311).

Reklamy