Uczucie z końca lat 80-tych jakie wywołało we mnie obejrzenie tego teledysku o przejeżdżaniu przez miasto, to było przede wszystkim przerażenie: że takie straszne rzeczy się dzieją na ulicy, że jednak mityczne Stany nie są takie fajne. Potem nastały jednak lata 90-te i myjący szyby, a później żebracy udający kalekich pojawili się także i u nas. Chociaż jak dotąd nie pojawili się jeszcze sprzedawcy kwiatów i w ogóle handel na skrzyżowaniach nie bardzo kwitnie, i tak to jest ważny punkt życia w samochodzie. Zatrzymanie, które jest niebezpieczne, tak jak archetypiczne rozstajne drogi, bo przychodzi wahanie – gdzie dalej, bo zawsze istnieje możliwość kraksy, potrącenia przechodzących itd. Oczekiwanie na światło zmienia rytm jazdy, zmusza do wejścia w kontakt wzrokowy z pieszymi (to dla kierowców obce plemię), zachęca do spojrzenia w bok (albo do tytułu w lusterku) na innego kierowcę.

Miejskie skrzyżowanie: z perspektywy pieszego „rowery i gołębie”, z perspektywy samochodu „trzy wieczne światła” (to z piosenki Rendez Vous).

Advertisements