Tegoroczny pobyt nad morzem po raz kolejny uświadomił mi kłopoty z poszukiwaniem sprawdzonego źródła jedzenia. Przewodniki są zwykle bezradne wobec ulicznego jedzenia, które jest przecież jedną z najważniejszych praktyk doświadczania miasta/miejsca. Są już w tej sprawie blogi i poradniki, takie jak ten poniżej:


Uliczne jedzenie to nie tylko działanie porządkujące tożsamość i doświadczanie miejskości, to nie tylko styl życia. Sprawa jest poważna (a co nie jest?) i nawet przez socjologów badana – nie tylko ze względu na sprawy miejskiego gustu i smaku, ale takie rzeczy jak związek jedzenia ulicznego z migracjami, globalizacja, ruchy rozdające żywność dla najuboższych, nierówności, praca w szarej strefie, zatrudnienie kobiet, przestępczość itd.  O związkach jedzenia i miasta do poczytania np. tutaj: >>>

Przechwytywanie

Wóz konny rozwożący i sprzedający gorącą zupę. Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji. B.D. (okres 1919-1939), Sygnatura NAC: 1-G-7210

Advertisements