395450_333180683370185_1153998654_nWróciłem z Torunia, z konferencji ZIeleń Miejska – Ogrody działkowe w systemie społeczno-przyrodniczym miast.  Zastanawialiśmy się, co się w sprawie działek, i jesteśmy zgodni, że 80% zależy od wprowadzonych przepisów, które albo pchną działki w stronę bezsensownej prywatyzacji (która zniszczy ruch działkowy) albo ulepszą obecną sytuację. na pewno same działki tez muszą się zmienić i o tym była m. in. mowa na konferencji: o tym, że trzeba bardziej pilnować uprawowej części, dbać o bioróżnorodność, walczyć z trującymi tujami i trawnikami od linijki. Krótko mówiąc, walczymy z działką jako placem do grilla, nie o to w tym chodzi. Świetnie to pokazał Marek Kosmala, mówiąc o wielogodzinnej pracy na działce, do której niczym nie zmuszani od wczesnej wiosny do późnej jesieni wyrusza codziennie (!) pół miliona Polaków. Gdyby to nie było ważne, nikt by tego nie robił.
Na pewno działki powinny otworzyć się na miasto – są przykłady (choćby z Warszawy, ale nie tylko), w których alejki ogrodowe sa ogólnodostępne, są na terenie ogrodów publiczne place zabaw itd. Pikniki i szkoły ogrodnictwa dla dzieciaków to dużo, ale nie wszystko – ogrody działkowe powinny przypominać (przepraszam za porównanie) cmentarze, na które każdy może wejśc, chociaż przestrzeń wokól grobu jest już prywatna.
Dorzuciłem do tej dyskusji swoje pytania o zmiany podejścia do własności prywatnej (w stronę użytkowania), o powodzenie takich inicjatyw jak kooperatywy spożywcze, które czasami wspólnie uprawiają jedną działkę (albo więcej), żeby dzielić się pracą i plonami. I o tym, że sa już pojedyncze przypadki, kiedy restauratorzy korzystają z upraw działkowych, żeby podawać jedzenie najwyższej jakości. Na pewno problemem działek, jest nieformalne osadnictwo, meldunki na działach czyli nieuchronne procesy radzenia sobie w sytuacji braku mieszkań socjalnych i społecznych (mówiłem o tym we wrześniu na XV Zjeździe PTS). Na pewno myśląc o zmianach, jakie nastąpią, trzeba myślec o lokatorach altan, niezależnie od tego, czy sa to najbiedniejsi, czy nieco lepiej sytuowani. David Harvey w „Buncie miast” pisze, że nadawanie praw własności osadnikom prowadzi najczęściej – w długiej perspektywie – do utraty tej własności, ponieważ nie posiadający kapitału mogą zostać łatwo nakłonieni do sprzedaży swojej nieruchomości. Mamy nadzieję, że to się nie stanie!

Źródło; Polskie Radio IAR, foto: PAP/Jakub Kamiński

Reklamy