You are currently browsing the monthly archive for Styczeń 2014.

I jeszcze jeden wpis z mapami. Tradycja szkoły Chicagowskiej, metodologia mapowania zjawisk społecznych i dzisiejsze możliwości techniczne w jednym (więcej map na stronie Socks Studio). Każda kropka to 25 osób, dane na podstawie autoidentyfikacji podczas spisu powszechnego.

Źródło: >>>

Niby nic nowego (i złego), bo „wszyscy wiedzą że” lepiej się mieszka wśród swoich, zwłaszcza jak się nie zna języka. Wszystko z oddali (z Polski, sprzed komputera) wygląda bezpieczniej, za tymi pięknymi kolorami kryją się jednak najpoważniejsze problemy, począwszy od kulturowej stygmatyzacji dzielnic nędzy, dyskryminacyjnej praktyki agentów nieruchomości, polityki przestrzennej sprzyjającegj gettoizacji, po problemy przestępczości, braku pracy, wykluczenia. W tym wypadku ciągłość tradycji jest czymś ponurym: fakt mieszkania w jakimś miejscu ciągle może byc piętnem uniemożliwiającym awans społeczny, mieszkanie w getcie to rodzaj wielopiętrowego wykluczenia, skazania na przemoc, na brak środków do życia.

Fakt przestrzenny jest zawsze faktem społecznym. W naszych „złych dzielnicach” widać to bardzo wyraźnie. Co prawda w Polsce segregacja ekonomiczna nie sumuje się (aż tak) z segregacją etniczną, bo nie jesteśmy tak wieloetniczni jak w krajach Zachodu: nie ma więc „dzielnic mniejszości”, są co najwyżej punkty, enklawy. Ale i nawet one są przeganiane czy stygmatyzowane.

Reklamy

Ciekawy materiał znaleziony na Urban Cultural Studies: dokładna mapa taktyki, ruchów sił wojska i komunardów, wszystko to w odniesieniu do Engelsa pisanego w 20stą rocznicę komuny:

Mapping the “bloody week”: The last days of the Paris Commune in a cartographic narrative | The Charnel-House.

The Polis Blog o aktualnych wątkach miejskich z całego świata, pisany przez różnych autorów. Warto:

polis: a collaborative blog about cities around the world

Barykada, katapulta, formacja żółwia. Śmietnik płonie, policja pędzi. Strasznie, ale niezmienność form uspokaja, naprawdę.

plonie

Foto: VASILY MAXIMOV / AFP, źródło: >>>

katapulta

Źródło: >>>

zolw

Fot. Sergei Chuzavkov / AP, Źródło: >>>

policja

Źródło: >>>

voiceJest już kilka kolejnych podsumowań „roku budżetu obywatelskiego”, kolejna fala dotarła do miast stołecznych. Pisali te podsumowania m. in. L. Mergler, J. Erbel i M. Czujko. Zdanie J. Erbel jest mi chyba najbliższe, bo dla wszystkich (poza małym gronem ekspertów) budżety to szkoła współpracy, szkoła procedur. Najlepiej ten proces widać w zmaganiach Pracowni Obywatelskiej w Krakowie: Przemek Dziewitek zamieszcza na bieżąco relacje z kolejnych etapów wprowadzania budżetu i to jest dobry dokument pracy organicznej nad procedurami.

Nikt z nas, przyglądający się partycypacji nie jest raczej skrajnym idealistą. Budżet niesie zagrożenie wypychania niektórych wydatków do worka partycypacyjnego, daje też pewnie niektórym złudne poczucie wpływu na miejską politykę. Może też dzielić bardziej niż łączyć. Jest też niedobrą okazją do szalonej eksplozji placów zabaw i betonowych parkingów. Ja jestem z tymi, którzy wierzą w proces, a nie tylko efekt końcowy. Praca nad stworzeniem sensownego narzędzia (bo przecież rozwiązań budżetu obywatelskiego jest już chyba kilkanaście) jest celem samym w sobie. To jest prawdziwe rządzenie i podmiotowość, a nie wybudowanie tego czy owego. Ważne, że politycy mają świadomość, że nie są wszechwładni i że pewne rzeczy robili do tej pory źle.

Jest tu podobnie jak z wpływem Watchdogów – chodzi o to, żeby podejmujący decyzje wiedzieli, że ktoś patrzy im na ręce. I choć czasami efektem jest lepsza strategia ukrywania patologii, to najczęściej praca społeczników prowadzi do poprawy jakości rządzenia, większej przejrzystości procedur, mniejszej bezczelności rządzących, nawet szybszych odpowiedzi na maile itd. Nawet jeśli nie zawsze, to tylko ta praca się liczy. Włączajmy się, albo co najmniej kibicujmy.

Ukazał się nowy numer Przestrzeni Społecznej, a w nim m. in. mój artykuł o KRM i organizacji miejskiego aktywizmu (w odniesieniu do teorii ruchów miejskich). Nieco rozczochrany tekst pomogli mi uporządkować redaktorzy pisma, za co im dziękuję. Cały numer do pobrania: tutaj

A dzisiaj krótko – o tym, jak to niektóre ze świąt bywały okazją do brutalnej rywalizacji pomiędzy grupami czy stronnictwami: „przykładem są słynne >>gry o most<<  w Wenecji i Pizie, w których dwie grupy stojące na przeciwległych brzegach (…) ścierały się, by zdobyć dzielący je most; zwycięzcy biegali po całym mieście, lżąc pokonanych; wieczorem oba stronnictwa liczy rannych, a bywało że i zabitych”. Heers, J. „Święta głupców i karnawały, przeł.” G. Majcher, Warszawa: OW Volumen (1995), s. 11.

gioco2
Il Gioco del Ponte dei Pisani, XVII wiek, Florencja, Museo Stibbert. Źródło:>>>

gioco-del-ponte-photo1

Więcej o tradycji Il Gioco del Ponte w Pizie (trwa do dzisiaj w inscenizowanej formie): >>>

IKurierC_1914_nr15_17I

IKurier_1914_nr15_17I

IKurier_1914D_nr15_17I

Autowarsztat, bioskop z pikantnymi zdjęciami, pracownia wózków dziecięcych. Ogłoszenia z Ilustrowanego Kuryera Codziennego sprzed równo 100 lat (rocznik 1914, nr 15, 17 I). Źródło: Małopolska Biblioteka Cyfrowa

…Podczas gdy w Szczecinie, protesty w miastach mogą być teatrem absurdu, jak chociażby akcja młodzieżówki PiS w Szczecinie. Absurdu, bo hasło „Stop dla Gender bo to utopia” ma dla socjologa taką samą surrealistyczną wymowę, jak „Stop dla habitusu bo to utopia” czy „Stop dla kapitału społecznego bo to utopia”.

I znowu wstyd za edukację, która nam nie wyszła, bośmy nie nauczyli studentów (społeczeństwa?), że gender to pojęcie, teoria, koncepcja, a nie ideologia czy proces, przeciwko któremu (jeśli by kto chciał) można by protestować. Można nie zgadzać się z teorią płci kulturowej, kwestionować prace empiryczne, ale tak na banerze? Mam kolejne propozycje dla młodzieżówki PiS (i nie tylko) do umieszczenia na transparentach: Stop dla konfliktu w ujęciu Randalla Collinsa (bo to utopia), Stop dla końca historii (bo to utopia), Stop dla postmodernizmu (bo to utopia). Zaiste, każdy protest jest dziełem sztuki.

Pikieta młodzieżówki PiS przeciwko gender na pl. Grunwaldzkim

Źródło: fot. A. Marciniak, >>>

Tymczasem w Hamburgu, kontynuacja zeszłorocznych napięć dot. miejskiej polityki mieszkaniowej, tym razem na większą skalę i bardziej radykalne działania policji:

Krytyka Polityczna | Dziennik Opinii | Zniesiono „stan wyjątkowy” w Hamburgu.

War of words in liberal Hamburg after protesters clash with police.

Reeperbahn

Policja na Reeperbahn. Photograph: Malte Christians/dpa/Corbis. Źródło: Guardian

„Faktem jest, że stolice asystowały rodzącej się rewolucji przemysłowej jedynie z pozycji widzów. To nie Londyn, lecz Manchester, Birmingham, Leeds, Glasgow i niezliczone małe miasta proletariackie nadały rozpęd nowej epoce. To nawet nie kapitały nagromadzone przez patrycjuszy XVIII wieku zostały zainwestowane w nową przygodę. Londyn dopiero około roku 1830 przechwyci ten ruch na swoją korzyść za pomocą więzi finansowych. Przemysł musnął na moment Paryż, potem przeniósł się w swoje prawdziwe środowisko, do pokładów węgla na północy: do Alzacji i jej energii wodnej, do Lotaryngii i jej żelaza. Wszystko to nastąpiło stosunkowo późno”.

F. Braudel, Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm. XV-XVIII wiek, t. 1, Struktury codzienności, Warszawa 1992, s. 463

glw_mip_2194_slide

Alfred Newland Smith, Ebley Cloth Mills, Stroud, Gloucestershire (1850), Źródło: >>>