You are currently browsing the monthly archive for Maj 2014.

wystawa UDL_plakat

„Na pochwałę zasługuje rzemiosło i uczynni ludzie Szczecina. Witryny starych zakładów rzemieślniczych przyozdobili działacze, którzy są jak typowy rzemieślnik – pracowici, pomysłowi, z fachową wiedzą, potrzebni każdemu miastu. Oni wszyscy świadczą usługi dla ludności (mieszkańców Szczecina) w takich dziedzinach jak kultura, nauka, sztuka, medycyna, sektor pozarządowy, a nawet gastronomia. Rzeczywistość nie sprzyja starym zakładom usługowym, szwankuje. Tą wystawą pokazujemy ich urodę, zanim bezwiednie zniknie” (z opisu wystawy). 6 czerwca 2014, godz. 19.00, Piwnica Kany (Szczecin). Więcej:>>>

Reklamy

Autosave-File vom d-lab2/3 der AgfaPhoto GmbH

Olympiastadion, Berlin (2005), fot. własne

IMG_3307

Czy może być lepszy tytuł? Nowy nabytek: W. Kryszczukajtis, Jego ekscelencja miasto. Warszawa 1967.

„Miasto współczesne, zwłaszcza miasto duże, bardziej niż kiedykolwiek kojarzone jest z pojęciem wolności (…). Miasto tym razem oznacza wolność od ciężkiej pracy na roli, nie znającej przerwy od wypoczynku; wolność od ścisłych, łączących się z uzależnieniem osobistym i nazbyt dokuczliwych więzów rodzinnych; od surowej kontroli społecznej właściwej małej społeczności, która obejmuje wszystkie dziedziny życia jednostki i która ma do dyspozycji tak potężne sankcje, jak plotka, obmowa, wyśmianie, zmowa milczenia; wolność od przypisania pozycji społecznej, od nudy i monotonii życia wiejskiego”.

J. Ziółkowski, Urbanizacja, miasto, osiedle. Warszawa 1965, s. 140

mieszczanie

IMG_3263

Targi kwiatów. Szczecin, Wały Chrobrego (2014), fot. MK

strefa

 Szczecinianie decydują zapraszają do projektu Strefa Zamieszkania. Do 10 czerwca trwa zgłaszanie przez Zespoły Sąsiedzkie ulic nadających się zdaniem mieszkańców na uspokojenie ruchu (ograniczenia prędkości, przepustowości ruchu a co za tym idzie – hałasu, zagrożenia itd.). Program obejmuje cały proces: od konsultacji i spotkań z mieszkańcami, do realizacji.

Zakupiony na wyprzedaży w Książnicy Pomorskiej album o miastach NRD i ich centrach (wspaniała lektura za jedną złotówkę w sensie ścisłym) u większości oglądających przynosi skojarzenia z centrami miast Polski, Czech i pozostałych rajów bloku. I oczywiście przynosi pytania o porównanie miasta socjalistycznego z krytykowanym neoliberalnym miastem współczesnym, zdominowanym przez kapitalizm, zorientowanych na zysk, także w działaniach władz, ciągle „szukających inwestorów”, a nie znajdujących mieszkańców.
Jak w takim razie interpretować sytuację miast powstałych przed epoką kapitalizmu, w reżimach feudalnych lub nawet wcześniej? I co – właśnie – z miastami socjalistycznymi, które nie miały (pozornie?) wiele wspólnego z kapitalizmem? Czy niesprawiedliwość miast socjalizmu i ich dehumanizacja, nieużyteczność w wielu obszarach wynikały z faktu „niewłaściwej odmiany socjalizmu” czy może z podporządkowania przestrzeni miejskiej ideologii władzy? Nie jestem w grupie potępiających wszystko z miast przed 1989 rokiem, życie w mieście socjalizmu dawało przecież niektórym stabilizację, wiele rozwiązań było lepszych niż dzisiaj. Ale też daleki jestem od naiwnego „założenia były słuszne, ale realizacja…” Za dużo czytałem, za dużo pamiętam.
Miejsca centralne i reprezentacyjne przedstawione w albumie o NRD są trochę mylące. Monstrualne siedziby władz, gigantyczne place udają przestrzeń publiczną i nie mówią nam wszystkiego o mieście socjalistycznym. Czy miasta „nie dla zysku” są automatycznie „miastami dla ludzi”? – piszą o tym m.in. w ciekawej dyskusji Peter Marcuse i Bruno Flierl. Jeśli weżmiemy pod uwagę jakość architektury, transport zbiorowy, dostępność mieszkań, jakość przestrzeni wypoczynku, wpsółodpowiedzialność, partycypację mieszkańców, to z oceną miasta socjalistycznego jest bardzo różnie. Jeśli zestawimy niezłe przestrzenie rekreacji z jednej strony, ale mieszkanie jako towar reglamentowany (a nie jako prawo) i transport zbiorowy jako koszmar z drugiejm to bilans nie wypadnie wcale jednoznacznie. Miejskie planowanie wielokrotnie ignorujące potrzeby mieszkańców, kontra pewna (?) praca na horyzoncie i duża ilość terenów zielonych (tylko w Szczecinie?). W ogólnym rozrachunku: miasta dla władzy, nie dla ludzi, jak piszą Marcuse i Flierl.

IMG_3247 IMG_3176

IMG_3177

G. Krenz et. al. (1969), Städte und Stadtzentren in der DDR: Ergebnisse und reale Perspektiven des Städtebaus in der DDR, Verlag für Bauwesen, Berlin

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Śmietnik, Edynburg (2009), fot. własne

IMG_3019

Sklep rybny (2014), Szczecin, Fot: własne.

 

Oprócz tego, że jest to ostatnio nasza ulubiona piosenka, to jeszcze na dodatek (jak zwykle? jak zawsze?) jest jak felieton. To  opowieść o zderzeniu pomiędzy wyobrażonym – światem władzy i realnym – światem wyborców. Tak oto wygląda nasz pogląd na demokrację przedstawicielską (nie tylko w Polsce), co ma swoje odbicie w katastrofalnej frekwencji np. w nadchodzących wyborach

Jakie uczucia budzi powszechnie słowo „radny”? albo „burmistrz”? Mniej więcej takie jak słowo „Norweg” u Polaka który mieszka Norwegii – pogardę wymieszaną z szacunkiem, w dziwnych proporcjach. Radny i prezydent są „darmozjadami” (jak „urzędnicy”) ale i są postaciami wyjątkowymi (jak celebryci), które warto znać, z którymi fajnie byłoby się sfotografować. Chociaż jeśli coś znaczą, to przecież „naszym kosztem” (bo wiemy, że nie mają dobrych intencji, tylko „partyjne interesy”). A sami przedstawiciele instytucji (od posła na sejm do radnego gminy) mają (jeszcze) poważne przekonanie o doniosłości własnej pracy, misji, funkcji z publicznego nadania. Są niezmiernie ważni, mają kłopotów sto, zwłaszcza kiedy rządzą krajem, a nie tylko powiatem. Ale mało kto wierzy, że prezydent „na tapczanie siada strapiony”, może jeszcze tylko dzieci. A on sam? Czy jeszcze istnieje, czy – jak Prezydent Kraju – jest tylko iluzją, hologramem?

Bez tytułu, aut. Marcin Maciejowski, olej na płótnie, 54×40 cm

Reklamy