IMGP6610Artyści zdają sobie sprawę z inwazyjności własnych działań i czasami próbują włączać mieszkańców w proces konsultacji przed powstaniem dzieła bądź też w proces jego tworzenia. Ale jeśli nawet spory o pomniki w przestrzeni miejskiej są wciąż żywe, to trudno oczekiwać, żeby nowoczesna sztuka ulicy nie budziła społecznego sprzeciwu. Sprzeciw ten często przekracza granice wyrażanego werbalnie niezadowolenia i przybiera postać aktów wandalizmu. Czy zatem zniszczenie dzieła sztuki może być rozpatrywane jako świadoma odmowa uczestnictwa w kulturze? Czy podpalenie rzeźby jest tylko wandalizmem, czy może formą dialogu ze sztuką?

Więcej: https://www.academia.edu/8203840/Kowalewski_M._2013_Wandalizm_jako_forma_oporu_wobec_wspolczesnej_sztuki_ulicy

Opisanym przypadkiem w tekście jest podpalenie rzeźby Moniki Szpener. Daję słowo, pisałem to, zanim zaczęła się warszawska heca z tęczą na pl. Zbawiciela. Byłoby jeszcze ciekawiej…

(fot. dzięki Open Mind)

 

Reklamy