You are currently browsing the category archive for the ‘miastem po oczach’ category.

Ciągle się da wyjść poza wizję miasta jako ekonomicznej maszyny wzrostu, tam gdzie daje się tworzyć nieformalny system pozyskiwania dóbr. Ryby z miejskiej rzeki, nie mieszczą się (jeszcze?) w katalogu zdrowej żywności, ale na pewno wędkarze zostaną poddani hipsterskiemu odkryciu. Na razie, jest to zupełnie nie wielkomiejska rozrywka, całkowicie poza trendem.

15085491_543860335809326_7297676248256227194_n

Szczecin, Bulwary Nadodrzańskie (2016), fot. własne

Reklamy

Dziś o pragnieniu zostawienia po sobie śladu, w starannie dobranym materiale. Data produkcji w betonie, który wydaje się niezniszczalny. Albo serce na drzewie, które rośnie latami i które dość trudno usunąć z przestrzeni miast. Drzewo jest żywe i „rośnie z nami” albo „z naszą miłością”. Kiedyś, w ślad za dydaktycznymi narracjami powiedziałbym, że to prymitywny wandalizm, dzisiaj widzę w tym raczej rozpaczliwe pragnienie bycia nieśmiertelnym, pragnienie zyskiwania kontroli nad naturą. Drzewa są non-human agents i wyrycie na nich śladu jest próbą ich uczłowieczenia i podporządkowania. Przy okazji aktu głupiej dominacji powstaje artefakt, do odnalezienia po 30, 40 a nawet 60 latach.

IMG_8027 IMG_8028 IMG_8030 IMG_8032 IMG_8307 IMG_8308

Symfonia miasta. Szczecin w pięciu odsłonach, w filmie Stowarzyszenia Kamera. Rhytmanalysis at its best.

Jak zwykle niezawodny Friedrichshain contemporary. Wraz z planami kolejnej wizyty w jednym z ulubionych miast, jako wsparcie – przewodnik, archiwum i baza danych street artu w Berlinie.  MAPA TUTAJ

mapa

Blok (1982), blisko dziewięciominutowa eksperymentalna animacja Hieronima Neumanna (autora m. in. Kataru, który był emitowany w tv w latach osiemdziesiątych i pamiętam że zrobił na mnie ogromne wrażenie). Uchwycona istota wielorodzinnego mieszkalnictwa: projektowana jednoczesność, żywiołowa unikalność.

IMG_5460

Stocznia, teren pochylni Wulkan, Szczecin (2015), fot. własne

Trudno powiedzieć, jaką rolę odegrała ta praca (Poznaję świat. Książka dla dzieci 6-8 letnich, WSiP, Warszawa 1985) w pedagogice miejskości, w budowaniu odpowiedzi na pytanie „czym jest miasto?”. Ale na pewno zawiera ilustracje, które odtwarzają reprezentacje politycznego projektu, modernizującej się Polski Ludowej, nowoczesnych miast i wsi. Miasta nowoczesnej architektury, zorganizowanej infrastruktury, wielości instytucji, ruchu samochodowego i neonów. Wieś funkcjonalnych wnętrz i udogodnień.

IMG_5353

IMG_5354

IMG_5342

IMG_5344

IMG_5356

Książka była rodzajem popularnej obrazkowej encyklopedii, jak czytam na stronie Lubimyczytac.pl, „W książce wykorzystano niektóre pomysły Evy Veberowej, autorki „Svet okolo nas”, Bratysława 1964. Ilustracje: Elżbieta Fido-Drużyńska, Mateusz Gawryś, Janusz Grabiański, Jerzy Heintze, Maria Orłowska-Gabryś, Elżbieta Procka, Stanisław Rozwadowski, Janusz Stanny, Stanisław Szymański, Bożena Truchanowska, Bohdan Wróblewski.”

Więcej obrazków z tej książki na uroczej stronie: http://mojeksiazeczki2.blox.pl/2013/06/Poznaje-swiat.html

Bloki. Film dokumentalny, reż. Konrad Królikowski. Premiera w tym roku

„Biorąc rzecz ściśle, miasto jest poetyczniejsze niż wieś; albowiem w czasie gdy przyroda stanowi chaos sił nieświadomych, miasto jest chaosem potęg świadomych. Korona kwiatu lub wzór plecionki mogą stanowić lub nie, symbol znaczący, lecz niemasz kamienia na ulicy i cegły w murze, które nie byłyby faktycznie głębokiemi symbolami – posłaniem od jakiegoś człowieka, tak jak telegram lub karta pocztowa. (…) Każda cegła ma w sobie hieroglify tak żywe, jakby była cegłą z pismem klinowem Babilonu”. G. K. Chesterton, Obrona niedorzeczności, pokory, romansu brukowego i innych rzeczy wzgardzonych, Warszawa 1927, s. 139

800px-George_Bellows_-_New_York

George Bellows, New York (1911), olej na płótnie

f18e5c96297a0c0c5bbfe3b3bfb17807

(Harlem, teatr Apollo, lata 50te). Źródło:>>>

k-a-t-i-e-:East Harlem, 1987 Joseph Rodriguez

Harlem 1987, fot. J. Rodriguez, źródło: >>>

Wszystko się zmienia, zwłaszcza w mieście, który jest całym światem. Zmienia się nowojorski Harlem, w którym coraz mniej czarnoskórych mieszkańców, a coraz więcej białych, nowych re-kolonizatorów. Ceny nieruchomości rosną, przestępczość maleje, dzielnica punktowo się gentryfikuje. Liczby i statystyki nie zmieniają jednak tak szybko mitów o czarnej stolicy Ameryki. Harlem pozostanie już zawsze w wyobraźni – zwłaszcza takich jak ja, którzy tam nigdy nie byli – miejską ikoną afroameryki, ukazanej w fabularnej wersji najdoskonalej przez Spike’a Lee. Pieśń przedwiośnia, Harlem Blues.

Po akcji z odbieraniem wezwań w sklepie spożywczym kolejny przykład, kiedy zła decyzja instytucji zmienia tradycyjne życie po miejsku. Którego częścią od dziesięcioleci byli listonosze, znający swój teren i swoich odbiorców. Orientujących się w przestrzeni i sprawach rewiru. Lokalne, znaczące postacie. Teraz podlegają częstej wymianie, dociążani obowiązkami i ciężarami nie wytrzymują zbyt długo. Ze smutkiem przeczytałem w Kurierze, że w Szczecinie (ale też np. w Koszalinie), listonosze będą od 1 lutego spisywać liczniki gazowe. Tym samym zniknie druga znacząca postać w miejskim krajobrazie, inkasent gazowy, brawurowo odegrany przez Mariana Łącza w Misiu. A listonosze, obciążeni nowym zadaniem, będą musieli odnaleźć się w nowej roli. A może będzie lepiej? I jak listonosze wkroczą do domów obejrzeć liczniki, to będą bliżej ludzi?

Przechwytywanie

Przedwojenna Warszawa. Grupa listonoszy z przesyłkami wychodzi z gmachu Poczty Głównej udając się na miasto. Sygnatura NAC: 1-G-5403-1

Znalezione na Urbanophil.de: Projekt z migawkami z miejscowości o nazwie Berlin, rozsianych po całym świecie (jest też chyba wciąż taka wieś w Podkarpackim, ale tu jej nie uwzględnili). Zamieszczam także ze względu na sposób konstrukcji strony/prezentacji. Cudo

worldwideberlin

Strajk roznosicieli Kuriera Warszawskiego listopad 1905_Polona

na zdjęciu: Strajk (dziecięcych) roznosicieli Kuriera Warszawskiego, listopad 1905, Warszawa (Królestwo Polskie). Źródło: >>>

„Strajki chłopskie i szkolne były organizowane w dużej części przez dzieci chłopów, którzy jeszcze pół wieku wcześniej nie posiadali świadomości narodowej. W 1848 r. ponad 1000 przedstawicieli szlachty polskiej zostało „wyrżniętych” przez polsko języcznych chłopów. Ponad 50 lat później młodzież wywodząca się ze wsi uczestniczyła w strajkach. W Sumie w latach 1905-1906 około 70 tysięcy dzieci polskich uczestniczyło w strajkach i protestach”

Potęga walki niezbrojnej. Wywiad z Maciejem Bartkowskim, cz. II, „Konteksty społeczne” 2013 1(2), s. 82. >>>

war_herb_192_large

aut. James Pollard, Election Riot at Coventry, 1861. Olej na desce Źródło: >>>

Stan mojego wzburzonego obywatelskiego ducha, spowodowany dziadostwem w organizacji wyborów najlepiej odda sztuka. Obraz powyższy przedstawia zamieszki w Coventry, powstałe przy okazji wyborów w 1832 roku. Wybuch niezadowolenia wynikał przede wszystkim ze zmian ordynacji wyborczych tzw. reform Ch. Greya, w których zlikwidowano część okręgów wyborczych i przedstawicielstw  mniejszych (liczących do 300 000 mieszkańców) miast. mimo zamieszek także w innych częściach wysp brytyjskich kontynuowano reformy, wprowadzając w dalszych etapach zniesienie cenzusu majątkowego i bardziej demokratyczny wybór do rad miejskich.

11 listopada, dryfujący w stronę „święta naszych chłopców”, wyczuwalnej w tej części świata ekscytacji sprzętem wojskowym, mundurem, wybuchami. A zatem seria zdjęć zbombardowanych miast, moje nieznaczące w wielu skalach upomnienie się o cywilów, pamięć ofiar, zniszczone dziedzictwo przeszłości.

WAR & CONFLICT BOOKERA:  KOREAN WAR/DEATH & DESTRUCTION

Rotterdam zrównany z ziemią po niemieckich bombardowaniach, 1940, >>>

D-Day Landings, France.PICTURE SHOWS- GV Caen on the Normandy c

Caen zbombardowane przez aliantów, 1944 >>>

vuXLs6s

Grozny, Czeczenia, miasto zbombardowane przez Rosjan, 1994 >>>

tumblr_n9poj36ruy1ss9dfho1_1280

Damaszek, Syria 2012 >>>

Mimo, że nie zgadzam się z całą diagnozą (np. wątek o uśpieniu protestów w mieście neolliberalnym, myślę że protest pojawia się prędzej czy później nawet w socjalnym mieście emerytów), to i tak warto obejrzeć, w kategorii mini wykład o maxi sprawach. Więcej filmów na stronie programu cities@manchester

IMG_4325„Nowe osiedla zwłaszcza mają niezróżnicowane formy, niespójne przestrzenie oraz mimo możliwości technologicznych są przygnębiająco monotonne. Niemal całkowicie zniknęły miejsca kontaktu między rzeczywistym światem domu a publicznym życiem osiedla czy miasta.”

S. Nurek, Waloryzacja przestrzeni osiedli mieszkaniowych, Katowice 1982, s. 133. (fot. własne, Szczecin al. Wojska Polskiego)

SM0_2-16407

Smok jako reklama, Nowy Jork 1942, Archiwum NAC, syg. 2-16407

Enter Pyongyang from JT Singh on Vimeo.

IMG_4050„Usunięcie znacznej części zabudowy mieszkaniowej z obszaru centrum nie musi oznaczać dla pracujących tu znacznego oddalenia mieszkań (…). Pozostać tu mogą niektóre kategorie pracowników szczególnie mocno związanych centrum jak np. twórcy życia kulturalnego, dziennikarze, handlowcy i rzemieślnicy, a przede wszystkim osoby pracujące tu w nocy: hotelarze, transportowcy, pracownicy służby zdrowia, łączności, gastronomii, rozrywki. Dla części tych osób można zapewnić pewną liczbę mieszkań położonych w centrum na wyższych kondygnacjach”

Maciej Nowakowski, Centrum miasta. Teoria, projekty, realizacje, wyd, Arkady, Warszawa 1990, s. 127. zdjęcie: Koszalin, 2014, fot. własne

IMG_3659

Przerwa wakacyjna z życzeniami: Aktywizm to nie zbrodnia. Szczecin, ul. Chopina (2014), fot. własne

Po krótkich wakacjach: o naszej sesji poświęconej (ha!) desakralizacji miasta na październikowym zjeździe niemieckich socjologów w Trewirze. A także nowe odsłony historii miejskiego zbuntowania. I nowe składniki miasta.

IMG_3170

To już cztery lata bloga, no to tęcza podwójna. Szczecin (2014), fot. własne

Zakupiony na wyprzedaży w Książnicy Pomorskiej album o miastach NRD i ich centrach (wspaniała lektura za jedną złotówkę w sensie ścisłym) u większości oglądających przynosi skojarzenia z centrami miast Polski, Czech i pozostałych rajów bloku. I oczywiście przynosi pytania o porównanie miasta socjalistycznego z krytykowanym neoliberalnym miastem współczesnym, zdominowanym przez kapitalizm, zorientowanych na zysk, także w działaniach władz, ciągle „szukających inwestorów”, a nie znajdujących mieszkańców.
Jak w takim razie interpretować sytuację miast powstałych przed epoką kapitalizmu, w reżimach feudalnych lub nawet wcześniej? I co – właśnie – z miastami socjalistycznymi, które nie miały (pozornie?) wiele wspólnego z kapitalizmem? Czy niesprawiedliwość miast socjalizmu i ich dehumanizacja, nieużyteczność w wielu obszarach wynikały z faktu „niewłaściwej odmiany socjalizmu” czy może z podporządkowania przestrzeni miejskiej ideologii władzy? Nie jestem w grupie potępiających wszystko z miast przed 1989 rokiem, życie w mieście socjalizmu dawało przecież niektórym stabilizację, wiele rozwiązań było lepszych niż dzisiaj. Ale też daleki jestem od naiwnego „założenia były słuszne, ale realizacja…” Za dużo czytałem, za dużo pamiętam.
Miejsca centralne i reprezentacyjne przedstawione w albumie o NRD są trochę mylące. Monstrualne siedziby władz, gigantyczne place udają przestrzeń publiczną i nie mówią nam wszystkiego o mieście socjalistycznym. Czy miasta „nie dla zysku” są automatycznie „miastami dla ludzi”? – piszą o tym m.in. w ciekawej dyskusji Peter Marcuse i Bruno Flierl. Jeśli weżmiemy pod uwagę jakość architektury, transport zbiorowy, dostępność mieszkań, jakość przestrzeni wypoczynku, wpsółodpowiedzialność, partycypację mieszkańców, to z oceną miasta socjalistycznego jest bardzo różnie. Jeśli zestawimy niezłe przestrzenie rekreacji z jednej strony, ale mieszkanie jako towar reglamentowany (a nie jako prawo) i transport zbiorowy jako koszmar z drugiejm to bilans nie wypadnie wcale jednoznacznie. Miejskie planowanie wielokrotnie ignorujące potrzeby mieszkańców, kontra pewna (?) praca na horyzoncie i duża ilość terenów zielonych (tylko w Szczecinie?). W ogólnym rozrachunku: miasta dla władzy, nie dla ludzi, jak piszą Marcuse i Flierl.

IMG_3247 IMG_3176

IMG_3177

G. Krenz et. al. (1969), Städte und Stadtzentren in der DDR: Ergebnisse und reale Perspektiven des Städtebaus in der DDR, Verlag für Bauwesen, Berlin

Autor: T. Rolke, Szczecin, os. Kaliny/26 kwietnia, 1977, nr ilustracji 2065, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Archiwum Tadeusza Rolke >>>

Autor: T. Rolke, Szczecin, al Wojska Polskiego, 1977, nr ilustracji 2065, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Archiwum Tadeusza Rolke

Autor: T. Rolke, Szczecin, 1977 kwiaciarki przy placu Lenina (teraz: Szarych Szeregów), nr ilustracji 2071, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Archiwum Tadeusza Rolke>>>

„W lecie, gdy na ulicach miasta panowała nieznośna duchota, ludzie z wyższych sfer udawali się do modnych miejscowości letniskowych nad zatoką Neapolitańską (…). Ci zaś, którzy urodzili się na wsi, spieszyli do swoich stron rodzinnych, aby zebrać myśli i odzyskać zdolność do wzruszeń. Jednakże w zachwytach nad pięknymi krajobrazami i pochwałach wiejskiej samotności (…) wyczuwa się wyraźną egzaltację zakamieniałych mieszczuchów, których prawdziwym żywiołem był zgiełk i ruch wielkomiejski i którzy codzienne obowiązki gospodarskie uznaliby za nieznośnie nudziarskie. Rzym obfitował przecież we wszelkiego rodzaju rozrywki: zaciekłe walki polityczne na Forum i senacie, poranne przyjęcia klientów (…) biesiady, pogawędki literackich dyletantów i spotkania towarzyskie. Na których elegantki i eleganci z wielkiego świata dzielili się nader frywolnymi plotkami”

M., Cary, H. H. Scullard, Dzieje Rzymu. Od czasów najdawniejszych do Konstantyna, tom 1, Warszawa 1992, s. 594.

672px-Pompeii_family_feast_painting_Naples

Fresk przedstawiający bankiet/rodzinną uroczystość, I w., Neapol, Źródło: >>>

rome

Starożytny Rzym, model. Źródło: >>>

villa

Podmiejska Willa z Misteriami, II wiek, ocalała w Pompejach, Źródło i więcej o starożytnych przedmieściach: >>>

Znana dziennikarka i szczecinerka Justyna Machnik robi rzecz fantastyczną: odwiedza i dokumentuje szczecińskie zakłady rzemiosła i usług. Ale Usługi dla ludności to coś więcej niż tylko lokalna akcja szczecińska, to zachowywanie istoty miejskiego życia, archiwizacja rdzenia stanu mieszczańskiego. Afirmacja etyki solidności, mistrzostwa i woli przetrwania w świecie po transformacji.

Mówiąc językiem Tolkiena, rzemieślnicy to Ostatni Strażnicy, ostatni spadkobiercy miasta, które się jeszcze tli po zderzeniu z kryzysem i globalną gospodarką. Usługi dla ludności były w miastach od początku, od starożytności, a teraz może ich zabraknąć, bo współczesne usługi: lombardy, salony gsm i kebaby nie mają wiele wspólnego z ciągłością, lokalnością i poczuciem bycia u siebie.

Strona na facebooku: tutaj >>> Do poczytania też tutaj: Zakład obrosły w piórka_Szczeciner nr 1-2011

Zdjęcie: Naprawianie i rozciąganie przy ul. Szarotki.

Zdjęcie: Na salonie w sobotę ;)

Wszystkie zdjęcia powyżej: Fot. Justyna Machnik, Źródło >>>

„Każda zwarta społeczność dysponuje ograniczoną liczbą wypróbowanych metod wysuwania roszczeń. Osiemnastowieczni robotnicy angielscy, na przykład, mogli składać petycje, urządzać kłopotliwe dla władz uroczystości, organizować wiece protestacyjne pod oknami właścicieli fabryk, a także robić klakę (bo nie głosować, rzecz jasna) wybranym kandydatom do parlamentu i protestować na wiele innych sposobów. Ale nie znali jeszcze takich form protestu, jak strajki kilku fabryk po kolei, nie mięli swoich związków zawodowych, nie mogli oczekiwać pomocy ze strony partii politycznych i nie mieli pojęcia o wielu innych metodach walki o swoje interesy, z których korzystali ich dziewiętnastowieczni następcy.” (Ch. Tilly, Rewolucje Europejskie 1492-1992, Warszawa: Krąg/Volumen 1997, s. 57)

File:Great Railway Strike 1886 - E St Louis.jpg

10 kwietnia 1886, protest i strajk pracowników kolei (próba uruchomienia pociągu towarowego). Źródło: >>>

1932 depression protests: Wellington

10 Maja 1932, demonstracje bezrobotnych przed Parlamentem, Wellington, Nowa Zelandia, Źródło: National Library of New Zealand >>>

File:Battle strike 1934.jpg

Czerwiec 1934 roku, starcia protestujących robotników z Policja na ulicach Minneapolis. Źródło: >>>

30051001465720

Tłum ogląda pożar przy ulicy Kinkerstraat. Amsterdam (1952), fot. Ben van Meerendonk, AHF/IISG. Źródło: >>>

I jeszcze jeden wpis z mapami. Tradycja szkoły Chicagowskiej, metodologia mapowania zjawisk społecznych i dzisiejsze możliwości techniczne w jednym (więcej map na stronie Socks Studio). Każda kropka to 25 osób, dane na podstawie autoidentyfikacji podczas spisu powszechnego.

Źródło: >>>

Niby nic nowego (i złego), bo „wszyscy wiedzą że” lepiej się mieszka wśród swoich, zwłaszcza jak się nie zna języka. Wszystko z oddali (z Polski, sprzed komputera) wygląda bezpieczniej, za tymi pięknymi kolorami kryją się jednak najpoważniejsze problemy, począwszy od kulturowej stygmatyzacji dzielnic nędzy, dyskryminacyjnej praktyki agentów nieruchomości, polityki przestrzennej sprzyjającegj gettoizacji, po problemy przestępczości, braku pracy, wykluczenia. W tym wypadku ciągłość tradycji jest czymś ponurym: fakt mieszkania w jakimś miejscu ciągle może byc piętnem uniemożliwiającym awans społeczny, mieszkanie w getcie to rodzaj wielopiętrowego wykluczenia, skazania na przemoc, na brak środków do życia.

Fakt przestrzenny jest zawsze faktem społecznym. W naszych „złych dzielnicach” widać to bardzo wyraźnie. Co prawda w Polsce segregacja ekonomiczna nie sumuje się (aż tak) z segregacją etniczną, bo nie jesteśmy tak wieloetniczni jak w krajach Zachodu: nie ma więc „dzielnic mniejszości”, są co najwyżej punkty, enklawy. Ale i nawet one są przeganiane czy stygmatyzowane.

Ciekawy materiał znaleziony na Urban Cultural Studies: dokładna mapa taktyki, ruchów sił wojska i komunardów, wszystko to w odniesieniu do Engelsa pisanego w 20stą rocznicę komuny:

Mapping the “bloody week”: The last days of the Paris Commune in a cartographic narrative | The Charnel-House.

Barykada, katapulta, formacja żółwia. Śmietnik płonie, policja pędzi. Strasznie, ale niezmienność form uspokaja, naprawdę.

plonie

Foto: VASILY MAXIMOV / AFP, źródło: >>>

katapulta

Źródło: >>>

zolw

Fot. Sergei Chuzavkov / AP, Źródło: >>>

policja

Źródło: >>>

…Podczas gdy w Szczecinie, protesty w miastach mogą być teatrem absurdu, jak chociażby akcja młodzieżówki PiS w Szczecinie. Absurdu, bo hasło „Stop dla Gender bo to utopia” ma dla socjologa taką samą surrealistyczną wymowę, jak „Stop dla habitusu bo to utopia” czy „Stop dla kapitału społecznego bo to utopia”.

I znowu wstyd za edukację, która nam nie wyszła, bośmy nie nauczyli studentów (społeczeństwa?), że gender to pojęcie, teoria, koncepcja, a nie ideologia czy proces, przeciwko któremu (jeśli by kto chciał) można by protestować. Można nie zgadzać się z teorią płci kulturowej, kwestionować prace empiryczne, ale tak na banerze? Mam kolejne propozycje dla młodzieżówki PiS (i nie tylko) do umieszczenia na transparentach: Stop dla konfliktu w ujęciu Randalla Collinsa (bo to utopia), Stop dla końca historii (bo to utopia), Stop dla postmodernizmu (bo to utopia). Zaiste, każdy protest jest dziełem sztuki.

Pikieta młodzieżówki PiS przeciwko gender na pl. Grunwaldzkim

Źródło: fot. A. Marciniak, >>>

„Faktem jest, że stolice asystowały rodzącej się rewolucji przemysłowej jedynie z pozycji widzów. To nie Londyn, lecz Manchester, Birmingham, Leeds, Glasgow i niezliczone małe miasta proletariackie nadały rozpęd nowej epoce. To nawet nie kapitały nagromadzone przez patrycjuszy XVIII wieku zostały zainwestowane w nową przygodę. Londyn dopiero około roku 1830 przechwyci ten ruch na swoją korzyść za pomocą więzi finansowych. Przemysł musnął na moment Paryż, potem przeniósł się w swoje prawdziwe środowisko, do pokładów węgla na północy: do Alzacji i jej energii wodnej, do Lotaryngii i jej żelaza. Wszystko to nastąpiło stosunkowo późno”.

F. Braudel, Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm. XV-XVIII wiek, t. 1, Struktury codzienności, Warszawa 1992, s. 463

glw_mip_2194_slide

Alfred Newland Smith, Ebley Cloth Mills, Stroud, Gloucestershire (1850), Źródło: >>>

 

Dzieki stronie Planum Magazine i ich pracy nad filmami o miastach i urbanistyce odkryłem, że znane dzieło Lewisa Mumforda City in History, zostało w roku 1963 przedstawione w serii sześciu blisko 30 minutowych filmów dokumentalnych, wyprodukowanych przez National Film Board of Canada. Książka Mumforda to rzecz monumentalna (choć w czytaniu momentami trudna – chociażby przez skłonność autora do poetyckiej narracji) w wersji dokumentalnej (z jego udziałem) zyskuje naprawdę dużo.

mumford

Mumford on the City II, Cars or People (1963) Long Version | Planum Magazine, Movies Column no.9 from Planum. The Journal of Urbanism on Vimeo.

Filmowa przygoda Mumforda z adaptacją badań nad miastem zaczęła się już w 1939, kiedy to na potrzeby wystawy w Nowym Jorku powstał film The City:

Miejskie święta: Gwar, Dekoracja i Niespodzianka. Czytającym – najlepsze życzenia Wesołych Świąt.

glackens

↑William James Glackens, Klienci świąteczni (Christmas Shoppers), 1912

gene_davis

↑Gene Davis, Choinka (Christmas Tree), 1956

stockings

↑Stanley Spencer, Pokój dziecinny/świąteczne pończochy (The Nursery/Christmas Stockings), 1936

 

Jak podają autorzy z fantastycznego portalu Ephemeral New York W grudniu 1912 roku, w nowojorskim Madison Square Park stanęła pierwsza (?) miejska blisko 20 metrowa choinka, podtrzymywana dla pewności cementem. Choinkę udekorowano ponad 1200 lampkami, ufundowanymi przez Edison Company. Proste jak w Simcity: wstawiasz fontannę, pomnik, choinkę i rośnie zadowolenie mieszkańców.

christmastreeraising

Źródło: >>>

A poniżej inna historia publicznego drzewka: W Pradze została zorganizowana impreza choinkowa na rzecz dzieci bezrobotnych rodziców. Osoba przemawiająca zwraca się do przypadkowych osób, z prośbą o wsparcie. Praga 1931. Źródło: Das Bundesarchiv

Prag, Weihnachtsfeier für Erwerbslose

IMG_2305  IMG_2326IMG_2324

Zdjęcia z męskich toalet Wydziału Humanistycznego US. Nie potrafię tego do końca zrozumieć, bo o co może chodzić tym, którzy naklejki z orłem, flagą, kotwicą przyklejają właśnie tam? O docieranie z przekazem wyłącznie do mężczyzn? O ich poczucie wstydu i przekonanie, że skrajny patriotyzm jest poza głównym nurtem, więc musi ukrywać się, podobnie jak palacze w liceum – w szkolnej toalecie? O podstawówkowy i podwórkowy bunt, którego częścią jest rysowanie swastyki, hajlowanie i kawały o Żydach, bez świadomości czym jest faszyzm, byle wkurzyć rodziców i nauczycieli? (o swastykach  wśród pierwszych punkowców pisał o np. X. Stańczyk >>>) ? O rzeczywistą słabość własnej domniemanej siły, której „groźne znaki” są umieszczone w kiblach? O całkowita porażkę Uniwersytetu – i nawet nie chodzi tu o nacjonalizm, ale o to, że nasi studenci nie czują bezsensu umieszczania takich vlepek koło pisuarów, tym bardziej jeśli wierzą w „Wielką Polskę”?

Żadna z interpretacji nie jest pociągająca, wszystkie są smutne, żadne to pocieszenie, że naklejkowi patrioci są niezbyt rozgarnięci. Odpoczywam  wracając do wspaniałych lat dziewięćdziesiątych, słuchając Swastyki w szkolnych toaletach Dra Cycosa >>> , a potem oglądając ich teledysk do Bella Donna.

 

 

 

W każdym proteście pojawiają się symbole. Muzyka, osoba, słowo, kolor, przedmiot. Symbolem protestów w Kijowie są kaski. Pełnią nie tylko funkcję użytkową, ale są wyróżnieniem, demonstracją jedności, determinacji, bojowego nastawienia, obrony przed Policją. Gotowości na wszystko. Poniżej krótki przegląd użycia kasków/hełmów w całkowicie różnych sceneriach, różnych kontekstach. Robotnicze, amatorskie, sportowe – zawsze polityczne.

k2

k3

k1

Kijów, grudzień 2013. Źródło: >>>

k4

Days of Rage, Chicago październik 1969. (podobne kadry z tego samego wydarzenia znalazły się w filmie Weather Underground). Źródło :>>>

k5

Egipt, luty 2011. Źródło: >>>

k6

Hard hat riots, NY 1970 (starcia robotników i uczestniczących w protestach antywojennych, których  zostało rannych ok. 70 osób). Więcej info: >>>

k7

Stoczniowcy przed gmachem dyrekcji Stoczni Gdańskiej im. Lenina, 14.12.1970 r. Źródło: >>>

Zanim zaczęło wiać:

IMG_2301

IMG_2302

(fot. własne)

nad

Wiadukt i Most Poniatowskiego na Wiśle w Warszawie. Ruch pieszy. Warszawa 1933, Sygnatura NAC: 1-G-3500-2

pod

Wiadukt Mostu Poniatowskiego w Warszawie. Przechodnie pod wiaduktem. Warszawa (1933?). Sygnatura NAC: 1-G-3511

Pociąg podmiejski, autobus, tramwaj. wejść w inną przestrzeń, przenieść się z miejsca na miejsce. Podróżować, ale bez przyjemności i egzotyki, dwa razy dziennie do szkoły, pracy. z powrotem. Rozpoznawać tych samych ludzi o tej samej porze. Dać się uwieść przez metro, które jest najbardziej metropolitalne, bo jest podziemnym niezależnym światem, w którym znikają i z którego pojawiają się nagle pasażerowie. Odgrodzić się od innych książką, słuchawkami, telefonem. rozmawiać z innymi, patrzeć, słuchać. Nienawidzić pasażerów. Albo uwielbiać.

sub

autor: Travis Ruse, Więcej zdjęć: tutaj i tutaj

400Cover jednak mimo braku jednej stolicy istnieje dziś – po stu siedemdziesięciu latach – w wielkich miastach Ameryki wyraźnie rozpoznawalna wyższa klasa społeczna, która pod wielu względami wydaje się całkiem zwarta. W Bostonie, Nowym Jorku, Filadelfii, Baltimore i San Francisco istnieje zwarty trzon starych bogatych rodzin, otoczony luźniejszymi kręgami nowszych bogaczy. Ów stary trzon, którego liczebność w Nowym Jorku określono kiedyś na czterysta rodzin (…) usiłował kilkakrotnie zostać śmietanką towarzyską Ameryki, co mu się raz prawie że udało. Dziś rodziny te, o ile próbują dumnie opierać się tylko na swym pochodzeniu, mają niewielkie szanse na zdobycie znaczenia ogólnokrajowego. Nie ulega jednak wątpliwości, że owe >>czterysta rodzin<< metropolii, podobnie jak i ich odpowiedniki prowincjonalne, zakumulowały odpowiednią przewagę i dzięki obiektywnym możliwościom oraz psychicznej gotowości tworzą i utrzymują w każdym kolejnym pokoleniu świat wyższych klas społecznych.”

C. W. Mills, The Power Elite, NY: OUP 1956 [pol. 1961, Elita władzy, wyd. KiW, Warszawa, s. 61]. Więcej o nowojorskich 400 rodzinach tworzących elitę do poczytania tutaj

Dla chcących przypomnieć sobie MIllsa, warto przeczytać wstęp J. Muchy, a także ciekawe rozważania MIllsa nt. ideologii zawodowej socjologów: tutaj

Jaki rodzaj cielesnej obecności w przestrzeni jest traktowany jako w sposób polityczny? Jaka jest natura różnych form rytuału protestu? Jakie efekty wywołuje koordynacja ruchów tłumu? Jak opisywać protest w kategoriach artystycznych i jak „tańczyć” o polityce? Na tego rodzaju pytania odpowiada izraelski kolektyw Public Movement, do obejrzenia w najbliższym występie w listopadzie w Helsinkach. Do poczytania: tutaj (strona) i tutaj (wywiad). Na zdjęciu: akcja w Warszawie w 2009 roku, fot. Tomasz Pasternak

Tegoroczny pobyt nad morzem po raz kolejny uświadomił mi kłopoty z poszukiwaniem sprawdzonego źródła jedzenia. Przewodniki są zwykle bezradne wobec ulicznego jedzenia, które jest przecież jedną z najważniejszych praktyk doświadczania miasta/miejsca. Są już w tej sprawie blogi i poradniki, takie jak ten poniżej:


Uliczne jedzenie to nie tylko działanie porządkujące tożsamość i doświadczanie miejskości, to nie tylko styl życia. Sprawa jest poważna (a co nie jest?) i nawet przez socjologów badana – nie tylko ze względu na sprawy miejskiego gustu i smaku, ale takie rzeczy jak związek jedzenia ulicznego z migracjami, globalizacja, ruchy rozdające żywność dla najuboższych, nierówności, praca w szarej strefie, zatrudnienie kobiet, przestępczość itd.  O związkach jedzenia i miasta do poczytania np. tutaj: >>>

Przechwytywanie

Wóz konny rozwożący i sprzedający gorącą zupę. Zespół: Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji. B.D. (okres 1919-1939), Sygnatura NAC: 1-G-7210

Przechwytywanie

Banery reklamowe na trasie Wyścigu Pokoju. Baner reklamowy Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Dana” w Szczecinie. Autor: Rutowska Grażyna. 1968. Sygnatura NAC: 40-4-282-18

Przejścia podziemne. Metro. Kanalizacja. Schrony przeciwlotnicze. Miasto pod ziemią, nieodkryte i groźne, domena umarłych, spraw ciemnych. Z największymi europejskimi metropoliami związane są historie podziemi: rzymskich katakumb, warszawskich kanałów, londyńskich mroków metra. Czasem zejście do podziemi to jedyna szansa na przetrwanie, także w czasie pokoju, a ściślej: w czasie kryzysu (zob. tunnel people tutaj)

Tajemnica podziemia pociąga, chociaż nie mam za sobą zbyt wielu sensownych doświadczeń w odkrywaniu. Najpierw widziałem film Szczury Paryża, ze wspaniałą sceną wyciągania marchewek od dołu przez żyjących w podziemiach i wysadzaniem fundamentów. Potem (?) pojawiło się pierwsze przejście podziemne w Szczecinie, w zasadzie jedyne do dziś istniejące w mieście. Ale na brak podziemnej tajemnicy nie możemy narzekać: szczelinowce, bunkry, tunele, prowadzące do samego Berlina. Do bursztynowej komnaty. Do stosu czaszek Niemców – tak mówiło się przynajmniej na naszym osiedlu, bo w Lesie Arkońskim jeszcze prawie do lat 50-tych ukrywały się pojedyncze niedobitki żołnierzy Wehrmachtu. Jeśli poniemieckie podziemia swojej własnej mitycznej historii nie miały – sami ją sobie dopowiadaliśmy. I wreszcie poszukiwania podziemnego świata w książce Eco Wahadło Foucaulta.

Miasto podziemne to także przestrzeń politycznego oporu, o której będzie w następnym wpisie z cyklu Pod miastem.

© Teun Voeten,  New York 1994/1995/1996  In the tunnel of the Amtrak Rail Road under Riverside Park in Manhattan, some thirty homeless people have taken refuge. The oldest resident has been down for some twenty years, others moved in a few years ago. Some

aut: Teun Voeten

1_06

Osiedle Sielce w Warszawie. Dzieci bawiące się piłką przed blokiem przy ul. Stępińskiej 36/46. Przy ławce widoczny rower dziecięcy „Universal”. W tle przy wejściu na klatkę schodową stoi rower marki „Ural”. Warszawa 1973 – 1979. Autor: Rutowska Grażyna. Sygnatura: 40-W-59-2

Jak wiadomo, jedne z najpiękniejszych fotografii w zbiorach NAC są autorstwa Grażyny Rutowskiej. Mimo poszukiwań nie udało mi się trafić na informacje biograficzne o Pani Grażynie. Ktoś podpowie?

(Jest też w necie przegląd jej autoportretów z NAC, ciekawy, ale użycie w tytule hasła „Słitfocie” to totalne niezrozumienie autorki, masakra po prostu)

GR

Grażyna Rutowska – portrety w mieszkaniu przy al. Niepodległości 158 w Warszawie. Grażyna Rutowska paląca papierosa. W tle fotografia portretowa na ścianie. Warszawa: 1965 – 1969. Sygnatura NAC: 40-P-110-8

Pamiętam, kiedy pojawili się w latach 90-tych, wtedy – królowie egzotyki, przyciągali tłumy. Dość szybko pojawił się pierwszy moment odczarowania, kiedy przyglądałem się jak rozstawiają sprzęt z półplaybackiem, jak fletnista po wypaleniu papieroska zakłada przebranie. A potem już byli wszędzie, moda na Fletnię Pana słabła i Indianie z Ekwadoru (?) przyciągali coraz mniej ludzi. Wreszcie, jak pokazuje powyższy film z 2009 roku, wylądowali z występem pod Trasą Zamkową (choć także jest video z występów w Szczecinie w bardziej reprezentacyjnych miejscach), co jest w sumie obrazem upadku.

Gdybym miał tworzyć galerię ikonicznych postaci polskiego przełomu (i jednocześnie pierwsze psychologiczne ofiary eksplozji kapitalizmu) po 89 roku, to obok akwizytorów i szczękowych handlarzy byliby to właśnie grający Indianie.