You are currently browsing the tag archive for the ‘protest’ tag.

crowdTelewizyjna relacja na żywo z demonstracji ulicznej to w dzisiejszych czasach norma. Ale można nowe media wykorzystać sensowniej do obsługi protestu. Platforma Crowdvoice.org powstała w celu zbierania obrazów, nagrań od świadków i uczestników protestów z różnych stron świata. Relacje z internetu, dziennikarstwo obywatelskie i treści z mediów oficjalnych połączone z doświadczeniami uczestników. Jak sami piszą na stronie, chodzi o skonsolidowanie, wzmocnienie, nagłośnienie i utrwalenie treści związanych z „głosem tłumów”. Wszystko jest użyteczne i pouczające, można to czytać tygodniami (chociaż oczywiście nie jest to jedyne cyfrowe archiwum oporu/walki/protestu). Przerażają tylko infografiki, na których liczba zabitych przedstawiona jest ładnie jako nagrobki z cyferkami. Trudne do przyjęcia są też kolorowe krzywe wzrostu liczby ofiar czy wykresy kołowe struktury demograficznej np. zabitych w wojnie w Syrii. Może to sedno współczesnego protestu właśnie, sproblematyzowanie protestu w socialmediowej estetyce, podporządkowanie ekonomii widzialności?

Reklamy

Oczywiście to nie plac (przestrzeń) decyduje, ale ludzie, którzy na nim są i reguły/zasoby/argumenty/wrażenia jakie sa w stanie uruchomić.  Może przede wszystkim reguły, bo na Majdanie w Kijowie jest przecież rada, jest organizacja, a nie chaos podejmowanych decyzji ani tym bardziej horyzontalny pluralizm zgromadzeń w rodzaju Occupy. To nie jest tylko doraźne rewolucyjne zgromadzenie ludowe, ale bardziej przedchrześcijańskie-słowiańskie zgromadzenie wiecowe, o którym pisał m. in. Karol Modzelewski. To żaden romantyzm w moim wydaniu, po prostu na naszych oczach widać, jak obecność otwartych przestrzeni publicznych zostaje wykorzystana do organizowania władzy. Jeśli padają takie hasła jak „każde miasto Ukrainy ma swój Majdan” to oznacza to, że polityka (na) ulicy zyskuje nowy wymiar. Ulga z powodu przerwania (na jak długo?) masakry ulicznej, a teraz czas na obserwacje co zrobi Kijów, miasto-miast i jego najważniejszy plac Ukrainy.

Im Laufe des Samstags füllte sich der Maidan - die Menschen hörten erfreut die...

(Kijów, 22.02.2014), Zdjęcie: Spiegel Online

Trudno cokolwiek sensownego pisać w chwili, gdy podczas protestu giną ludzie. Walki uliczne i partyzantka w sensie ścisłym, to nigdy nie jest zabawa. Jeden z liderów opozycji Oleksander Turchinov został postrzelony. Niestety nic nie wskazuje na uspokojenie gry. Trochę ku rozwadze marzącym o przemocy i rewolucji (jeśli apologeci przemocy mogą być rozważni), nawet dzisiaj mających żal, że Solidarność nie grała ostrzej.

Protesters gather in Independence Square in Kiev

Fot: EPA/Igor Kovalenko, na stronie Guardiana wiadomości uaktualniane na bieżąco: >>>

Barykada, katapulta, formacja żółwia. Śmietnik płonie, policja pędzi. Strasznie, ale niezmienność form uspokaja, naprawdę.

plonie

Foto: VASILY MAXIMOV / AFP, źródło: >>>

katapulta

Źródło: >>>

zolw

Fot. Sergei Chuzavkov / AP, Źródło: >>>

policja

Źródło: >>>

…Podczas gdy w Szczecinie, protesty w miastach mogą być teatrem absurdu, jak chociażby akcja młodzieżówki PiS w Szczecinie. Absurdu, bo hasło „Stop dla Gender bo to utopia” ma dla socjologa taką samą surrealistyczną wymowę, jak „Stop dla habitusu bo to utopia” czy „Stop dla kapitału społecznego bo to utopia”.

I znowu wstyd za edukację, która nam nie wyszła, bośmy nie nauczyli studentów (społeczeństwa?), że gender to pojęcie, teoria, koncepcja, a nie ideologia czy proces, przeciwko któremu (jeśli by kto chciał) można by protestować. Można nie zgadzać się z teorią płci kulturowej, kwestionować prace empiryczne, ale tak na banerze? Mam kolejne propozycje dla młodzieżówki PiS (i nie tylko) do umieszczenia na transparentach: Stop dla konfliktu w ujęciu Randalla Collinsa (bo to utopia), Stop dla końca historii (bo to utopia), Stop dla postmodernizmu (bo to utopia). Zaiste, każdy protest jest dziełem sztuki.

Pikieta młodzieżówki PiS przeciwko gender na pl. Grunwaldzkim

Źródło: fot. A. Marciniak, >>>

Tymczasem w Hamburgu, kontynuacja zeszłorocznych napięć dot. miejskiej polityki mieszkaniowej, tym razem na większą skalę i bardziej radykalne działania policji:

Krytyka Polityczna | Dziennik Opinii | Zniesiono „stan wyjątkowy” w Hamburgu.

War of words in liberal Hamburg after protesters clash with police.

Reeperbahn

Policja na Reeperbahn. Photograph: Malte Christians/dpa/Corbis. Źródło: Guardian

antynorka2Manuel Castells w znanej pracy The City and the Grassroots stwierdza, że ruchy miejskie wyróżnia walka o miasto jako wartość użytkową, (city as a use value), o tożsamość (identity, cultural autonomy and communication) oraz o obywatelskość (teritorially based self-management). Ale czy istnieją ruchy wiejskie? Na czym miałaby polegać „wiejskość” sprzeciwu? Najlepszą odpowiedzią jest to, co dzieje się od 208 dni w Przelewicach (zachodniopomorskie). W dużym skrócie: mieszkańcy miejscowości słynącej z przepięknego ogrodu dendrologicznego i parku wspólnie (!)  z sołtysem i władzami gminy protestują przeciwko planom nielegalnej budowy fermy norek przedsiębiorcy z Danii (tam nie wolno uprawiać tego procederu), który choć nie otrzymał decyzji o warunkach zabudowy i pozwolenia na budowę, to na posiadanej przez siebie działce zaczął wylewać fundamenty i montować klatki dla zwierząt. Mieszkańcy zrobili blokadę, nie dopuścili do wwozu zwierząt. Teraz czekają na zatwierdzenie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i decyzje prokuratury i PIB w sprawie samowoli budowlanej (obie sprawy ciągną się od maja 2013). Pełna historia i dokumentacja znajduje się tutaj, wybrane relacje z pracy tutaj

p2

p1

Źródło: Przelewice.eu

To co wyróżnia ten protest, to jego niespotykana długość, wsparcie mediów, determinacja mieszkańców i umiejętność budowania koalicji (gminę Przelewice wspierają inne, gdzie nie udało się zablokować ferm norek założone przez mieszkańców stowarzyszenie szuka też innych porozumień – protestujacy biorą np. udział w kampaniach i protestach antyfutrzarskich). To już coś więcej niż tradycyjne NIMBY i LULU. Myślenie lokalne i działanie globalne, o którym piszą autorzy Antybezradnika właśnie ma miejsce w Przelewicach: jest tu i sprzeciw wobec mobilnego kapitału kolonizującego społeczności lokalne, sprzeciw wobec ponurej konsumpcji zbudowanej na cierpieniu, której symbolem jest futro, sprzeciw wobec inwestycji kosztem środowiska, niewiara w instytucje demokracji parlamentarnej i sprzeciw wobec złej polityce, bo przez głupią decyzję ministra Gawłowskiego norka zniknęła z rejestru gatunków obcych a pojawiła się w rejestrze gatunków hodowlanych. Czy nie takie same postulaty zgłaszają ruchy miejskie? A jednak widać tu obronę „wiejskich wartości” (nie, nie podejmę się zdefiniowania co to oznacza): autonomii i prawa do decydowania o sobie, samoorganizacji; pojawiły się też elementy lokalnej kultury w proteście – śpiewana była pieśń przeciw norkom na melodię ludową przez lokalny zespół.

przelewice1

Źródło: Przelewice.eu

To co ważne w działalności nowych ruchów wiejskich i miejskich, to uniwersalny charakter ich żądań, globalny wymiar protestu przeciw pomijaniu głosu obywateli, przeciw fasadowej demokracji, przeciw władzy kapitału nad interesem mieszkańców. Oczywiście w mieście – bardziej niż na wsi – ruchy społeczne potrafią skutecznie dzielić, tym bardziej, że część aktywistów nie wydaje się nie dostrzegać jak bardzo różne interesy jak bardzo różnych mieszkańców muszą zostać pogodzone w ramach miejskiej polityki. W Kongresie Ruchów Miejskich (przynajmniej pierwszym, w którym brałem udział jako obserwator) niewiele się mówiło na przykład o opiece przedszkolnej, o potrzebach ludzi starszych, nie wspominano o użytkownikach działek itd. Zarzut elitarności ruchów – zwłaszcza w sferze cyfrowych kompetencji – jest w niektórych przypadkach trafny. Ale wybudzenie obywatelskie jest faktem, może jeszcze nie dokonanym, ale na pewno ten proces już się zaczął. Na pewno w Przelewicach.

A o ruchach wiejskich  do przeczytania w tekście Aleksadry Bilewicz, a także tutaj, tutaj i tutaj

W każdym proteście pojawiają się symbole. Muzyka, osoba, słowo, kolor, przedmiot. Symbolem protestów w Kijowie są kaski. Pełnią nie tylko funkcję użytkową, ale są wyróżnieniem, demonstracją jedności, determinacji, bojowego nastawienia, obrony przed Policją. Gotowości na wszystko. Poniżej krótki przegląd użycia kasków/hełmów w całkowicie różnych sceneriach, różnych kontekstach. Robotnicze, amatorskie, sportowe – zawsze polityczne.

k2

k3

k1

Kijów, grudzień 2013. Źródło: >>>

k4

Days of Rage, Chicago październik 1969. (podobne kadry z tego samego wydarzenia znalazły się w filmie Weather Underground). Źródło :>>>

k5

Egipt, luty 2011. Źródło: >>>

k6

Hard hat riots, NY 1970 (starcia robotników i uczestniczących w protestach antywojennych, których  zostało rannych ok. 70 osób). Więcej info: >>>

k7

Stoczniowcy przed gmachem dyrekcji Stoczni Gdańskiej im. Lenina, 14.12.1970 r. Źródło: >>>

kontrkultura_plakat_d

Kultury kontestacji – dziedzictwo kontrkultury i nowe ruchy społecznego sprzeciwu. 20 – 21. 11. 2013. Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego. Program: kontrkultura_program

Jaki rodzaj cielesnej obecności w przestrzeni jest traktowany jako w sposób polityczny? Jaka jest natura różnych form rytuału protestu? Jakie efekty wywołuje koordynacja ruchów tłumu? Jak opisywać protest w kategoriach artystycznych i jak „tańczyć” o polityce? Na tego rodzaju pytania odpowiada izraelski kolektyw Public Movement, do obejrzenia w najbliższym występie w listopadzie w Helsinkach. Do poczytania: tutaj (strona) i tutaj (wywiad). Na zdjęciu: akcja w Warszawie w 2009 roku, fot. Tomasz Pasternak

„Kilka lat temu pracowałem jako korespondent w Bagdadzie. Spotkałem tam pewnego oficera w amerykańskim wojsku, który studiował zachowania tłumu podczas zamieszek w irackich miastach. Odkrył, że wystarczyło zakazać handlarzom sprzedawania żywności na placach, gdy gromadzili się na nich demonstranci. (…) Po kilku godzinach – a zwykle drobne zamieszki przekształcają się w duże rozruchy w ciągu sześciu, siedmiu godzin – głodnieli, a ponieważ nie mieli gdzie kupić jedzenia, zaczynali rozpraszać się w poszukiwaniach, a z czasem po prostu rozchodzili się do domów. Z głodu. Więc zmiana drobnego szczegółu w powszechnym schemacie całkowicie odmienia jego dalsze losy. To doświadczenie zainspirowało mnie do napisania książki”.

Wywiad z Charlesem Duhiggiem, autorem książki „Siła nawyku”, Polityka 8.10.2013, źródło: http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1557375,1,sila-nawykow.read

395450_333180683370185_1153998654_nWróciłem z Torunia, z konferencji ZIeleń Miejska – Ogrody działkowe w systemie społeczno-przyrodniczym miast.  Zastanawialiśmy się, co się w sprawie działek, i jesteśmy zgodni, że 80% zależy od wprowadzonych przepisów, które albo pchną działki w stronę bezsensownej prywatyzacji (która zniszczy ruch działkowy) albo ulepszą obecną sytuację. na pewno same działki tez muszą się zmienić i o tym była m. in. mowa na konferencji: o tym, że trzeba bardziej pilnować uprawowej części, dbać o bioróżnorodność, walczyć z trującymi tujami i trawnikami od linijki. Krótko mówiąc, walczymy z działką jako placem do grilla, nie o to w tym chodzi. Świetnie to pokazał Marek Kosmala, mówiąc o wielogodzinnej pracy na działce, do której niczym nie zmuszani od wczesnej wiosny do późnej jesieni wyrusza codziennie (!) pół miliona Polaków. Gdyby to nie było ważne, nikt by tego nie robił.
Na pewno działki powinny otworzyć się na miasto – są przykłady (choćby z Warszawy, ale nie tylko), w których alejki ogrodowe sa ogólnodostępne, są na terenie ogrodów publiczne place zabaw itd. Pikniki i szkoły ogrodnictwa dla dzieciaków to dużo, ale nie wszystko – ogrody działkowe powinny przypominać (przepraszam za porównanie) cmentarze, na które każdy może wejśc, chociaż przestrzeń wokól grobu jest już prywatna.
Dorzuciłem do tej dyskusji swoje pytania o zmiany podejścia do własności prywatnej (w stronę użytkowania), o powodzenie takich inicjatyw jak kooperatywy spożywcze, które czasami wspólnie uprawiają jedną działkę (albo więcej), żeby dzielić się pracą i plonami. I o tym, że sa już pojedyncze przypadki, kiedy restauratorzy korzystają z upraw działkowych, żeby podawać jedzenie najwyższej jakości. Na pewno problemem działek, jest nieformalne osadnictwo, meldunki na działach czyli nieuchronne procesy radzenia sobie w sytuacji braku mieszkań socjalnych i społecznych (mówiłem o tym we wrześniu na XV Zjeździe PTS). Na pewno myśląc o zmianach, jakie nastąpią, trzeba myślec o lokatorach altan, niezależnie od tego, czy sa to najbiedniejsi, czy nieco lepiej sytuowani. David Harvey w „Buncie miast” pisze, że nadawanie praw własności osadnikom prowadzi najczęściej – w długiej perspektywie – do utraty tej własności, ponieważ nie posiadający kapitału mogą zostać łatwo nakłonieni do sprzedaży swojej nieruchomości. Mamy nadzieję, że to się nie stanie!

Źródło; Polskie Radio IAR, foto: PAP/Jakub Kamiński

konteksty

Ukazał się właśnie pierwszy numer Kontekstów Społecznych, a w nim sporo artykułów o protestach, społecznej mobilizacji i rewolucjach. I mój tekst o mieście, jako arenie protestu. Całość tutaj: >>>

RESPUBLICACiekawy tekst Łukasza Pancewicza: Walcząc o dobro wspólne – od ruchów Oburzonych do miejskich rewolucji | Res Publica Nowa. Wydaje się jednak, że dystans jaki dzieli globalny ruch oburzonych od jego krajowych i bardzo skromnych wcieleń jest zbyt duży. Mimo prób konsolidacji ruchów miejskich, ciągle największą siłę oddziaływania wydają się posiadać „stare” formy mobilizacji i „stare” pola walki. Mówiąc inaczej, protest rolników, który ostatnio miał miejsce w Szczecinie i marsze smoleńskie mają wciąż większą siłę przebicia, niż kilkunamiotowe kopie ruchu Occupy (co piszę bez złośliwości, bo bardzo walce o sprawiedliwe miasto kibicuję).

„(…) Przemoc była stałym fragmentem rzeczywistości lat międzywojennych. Wszyscy bili wszystkich o wszystko: endecy bili socjalistów i komunistów, ci zgodnie bili endeków; w międzyczasie bili się między sobą. U Żydów syjoniści bili się z bundowcami i komunistami, w przerwach solidarnie bili endeków i sami byli prze nich bici”. (Tomasz Marszałkowski, Zamieszki, ekscesy i demonstracje w Krakowie 1918-1939, Kraków 2006, s. 9)

demonstracje

Warszawa, listopad 1931, Demonstracje antyżydowskie studentów Uniwersytetu Warszawskiego, Sygnatura NAC: 1-N-3579-6

mieszczanin„Nowy Sącz. od niedawna rozpoczął oddział budownictwa miejskiego uprawiać dziwny system wywłaszczania gruntów na rozszerzenie ulic. Interesowani nazywają ów system rabunkowym, no i całkiem słusznie, bo zasadza się on na tem, co od „zwyczajnych” właścicieli, mających zamiar przystąpić do budowy domu lub chcących ogrodzić swój ogród, żąda bezpłatnego odstąpienia gruntu, czasem kilkadziesiąt lub kilkaset metrów powierzchni, a dla przeforsowania swego zarządzania, czyni właścicielom rozliczne trudności. Nie byłoby może w tem nic złego, gdyby takie samo żądanie stawiano do wszystkich właścicieli bez różnicy! Niestety jest publiczną tajemnicą, że „ojcom” miasta płaci gmina bajecznie wysokie ceny za sążeń placu (…) jest więc obowiązkiem uczciwych pp. radnych, aby zainterpelowali burmistrza przy najbliższej sposobności, czy nowo wprowadzony „system wywłaszczania” opiera się na uchwale Rady, czyli też praktykują go odnośni urzędnicy biura budowlanego na „własną rękę?”

Mieszczanin. Pismo krytyczne poświęcone obronie interesów mieszkańców miast. Nowy Sącz, 15 czerwca 1903, nr 12, s. 6

winietaNa blogu Anarchitektura wpis o organizowanym przez Inicjatywę Prawo do Miasta Forum Mieszkanek i Mieszkańców Krakowa. Ma to być próba konsolidacji rozmaitych grup sprzeciwu przeciwko rozmaitym wymiarom polityki miasta. Najbardziej ciekawi mnie jaki będzie przebieg Forum; jak pisze autor wspomnienego wpisu:  „Przed Forum Miejskim, stoją te same problemy i szanse, które stały przed Kongresami Ruchów Miejskich: brak konkretnego kręgosłupa, amorficzność, spotkanie bardzo rożnych organizacji, często o przeciwstawnych celach, a z drugiej strony otwartość i umiejętność tworzenia fermentu i nadzieja na współpracę. Jest w tym szansa samoorganizacji. Być może następny Kongres Ruchów Miejskich, będzie – tak jak opisywał Bookchin – sejmikiem przedstawicieli Forów Miejskich Łodzi, Warszawy, Wrocławia, Lublina itd. a nie organizacji konkretnych problemów z różnych miast.” Czekamy na relacje: Kraków, 2-3 marca, 2013 r.

Pod koniec lat 70-tych zaplanowano w pobliżu miejscowości Gorleben kolejną lokalizację dla składowiska odpadów elektrowni atomowej. Ruch antyatomowy w Niemczech był już wtedy bardzo silny, więc 3 maja 1980 tysiące działaczy zajęło dawne (bo wykarczowane pod budowę) tereny leśne pomędzy miejscowościami Gorleben i Trebel w okręgu Lüchow-Dannenberg. Tak narodziła się Republika Wolnego Wendland (Republik Freies Wendland), naprawdę inspirujące narzędzie oporu przeciw elektrowniom jądrowym w Gorleben. Wybudowano ok. 100 drewnianych domów, w republice zamieszkiwało od 1200-2500 osób (źródła różnią się w szacunkach).
Co dla badaczy protestu najciekawsze, od początku przemyślano większość z organizacyjnych i infrastrukturalnych rozwiązań. Architektura protestu jest widoczna na tym przykładzie w sensie dosłownym: budowanie osady to nie tylko taktyka protestu umożliwiająca skuteczną blokadę, to także sens protestu. Tworzenie alternatywnego osadnictwa, innej, bo niekomercyjnej infrastruktury, samodzielnych sposobów przetwarzania jedzenia, własnych uniwersytetów, niezależnej kultury… Te same wątki powtórzyły się podczas amerykańskich protestów OWS, bo sposób zorganizowania okupacji parku Zuccotti był jednocześnie narzędziem i ideą.
Domy w Wolnej Republice Wendland budowano wspólnie, Wybudowano urządzenia doporowadzające wodę, wieżę przeciwpożarową (sporo pomogli tu absolwenci i studenci architektury, na nich zawsze można liczyć :)). Pojawiły się rozwiązania takie jak segregacja odpadów, ogrody warzywne, zagrody dla zwierząt, ułsugi fryzjerskie, klinika itd.

Minął miesiąc i po ataku kilkutysięcy policjantów republikę siłą usunięto.

Pełna dokumentacja wraz z wycinkami prasowymi, dokumentami polityków, listami poparcia, ulotkami wytworzonymi w Republice w książce: Günter Zint, Caroline Fetscher: Republik Freies Wendland. Eine Dokumentation. Zweitausendeins, Frankfurt am Main 1980. A zdjęcia poniżej pochodzą z Umbruch-Bildarchiv (http://www.umbruch-bildarchiv.de/), autorem wszystkich jest Günter Zint:

1494b

1494w 1494f 1494d1494t1495l

go-stop-act

Jeśli ktoś poszukuje głębszego wglądu w taktyki ulicznego protestu, to doskonale nadaje się do tego książka Go. Stop. Act!  Die Kunst des kreativen Strassenprotestes (jeśli kto niemiecki jako tako zna). A w środku panorama rozmaitych środków, od znanych jak Reclaim the streets party czy Guerilla Theater, po nieco egzotyczne jak happeningi Urbane Panik (goście w Hamburgu przebierali się za służby mundurowe i kontrolowali pasażerów na dworcu, w proteście przeciwko nowej polityce czystości i kontroli na dworcach).
Rzecz jest fajnie wydana, ma przemyślaną i wywrotową szatę graficzną, klasyczną czcionkę (za co niestety nie można pochwalić polskiego wydania Buntu Miast Harvey’a, który podano w dość trudno czytywalnej wytłuszczonej czcionce, na dodatek z małymi marginesami – gdzie robić notatki??). Pod koniec każdego rozdziału linki do dalszych poszukiwań, oprócz tego archiwalna strona projektu współistniejąca z książką (tutaj: >>>).  Jak to mówimy w Szczecinie: przepiękna propozycja.
W ogóle jak wiadomo w Niemczech literatury tego rodzaju – na styku poradnika i analizy naukowej wydaje się bardzo dużo, począwszy od porad co robić, gdy leci krew z głowy podczas demonstracji, po wnikliwe i naprawdę w dziesiątkach liczone socjologiczne książki-analizy rozmaitych ruchów protestu.

2 czerwca 1967 roku w Berlinie była spora demonstracja przeciw wizycie Szacha Persji – Razy Pahlawiego, który przybył na operę Magiczny Flet do Berlińskiej Opery. w pewnym momencie protest z lekka wymknął się pod kontroli, część protestujących rozproszyła się, wśród nich Benno Ohnesorg. W niejasnych okolicznościach padły nagle strzały – Benno został zastrzelony przez nieumundurowanego policjanta. Wśród przeglądanych dzisiaj w archiwum zdjęć największe wrażenie zrobiło na mnie duża fotografia z Associated Press (z notatką z agencji prasowej pisaną na maszynie), na którym kobieta (pielęgniarka?) podtrzymuje mu głowę i z przerażeniem patrzy wprost w obiektyw. Na serii zdjęć widać, że długo leżał na ziemi i nieudzielano mu pomocy (karetka dojeźdżała ok. 40 minut i po drodze do szpitala zatrzymywała się kilkukrotnie).

Benno Ohnesorg zmarł w szpitalu, miał 27 lat, był żonaty, spodziewali się dziecka – ich syn Lukas urodził się już po śmierci ojca.

Benno_Ohnesorg

fot: Die Welt

Cała ta sytuacja to kawałek niemieckiej historii w pigułce. Śmierć Ohnesorga wywołała falę zamieszek w całych Niemczech, przyczyniła się też do radykalizacji ruchu studenckiego. Rok później (1968) protesty studenckie w Niemczech zagościły na masową skalę. Nieumundurowany zachodnioniemiecki policjant, który zastrzelił Ohnesorga, okazał się być po latach agentem Stasi i członkiem SED.  Sprawę badał Der Spiegel, wskazując na próbę zmuszenia personelu służby zdrowia do zafałszowania dokumentacji (skąd my to znamy?). Właściwie nie do końca wiadomo co się wydarzyło – policjant przez wiele lat mówił o obronie własnej, późniejsze śledztwa podważały jego wersję.Więcej do poczytania po polsku w artykule w RP (choć autor lekko przesadza, pisząc że to śmierć Benno przyczyniła się do powstania RAFu…)

Policjant żyje do dzisiaj, ma 86 lat, mieszka w dzielnicy Spandau w Berlinie.

IMG

14.12.2012 r. Protest rolników w Szczecinie, pl. Szarych Szeregów, fot. własne

No tak, kontekst jest istotny, ważny jest powód manifestacji rolników, polityczna treść, ale w dzisiejszym wpisie z cyklu „protest w mieście” interesuje mnie tylko forma (och, przywiązanie do formy, to takie burżuazyjne…). Na miejskiej arenie zjawiają się także artyści gościnni i dzisiaj ich pochód zawitał do miasta. Korowód majestatycznych maszyn, jadących wkoło po rondzie placu Szarych Szeregów, w przymglonej i zaśnieżonej scenerii Szczecina, z zatkniętymi biało czerwonymi flagami: tylko mniej czułym na poezję widok ten nie przynosi skojarzeń z paradą treserów niespotykanych zwierząt, którzy wjechali do dość ponurego miasteczka, aby dopełnić to, co nierealne. Aby potwierdzić absurd codzienności. Uwielbiam, kiedy forma protestu jest dziełem sztuki.

elephants-on-parade

Słonie na paradzie, fot. K. Allen, źródło: tutaj

jest już dostępny przekład Rebel Cities Davida Harvey’a. Bunt Miast do przejrzenia i nabycia na stronie wydawcy, czyli Fundacji Bęc Zmiana tutaj. Są już pierwsze dyskusje i recenzje, ale nie mogę się odnieść, muszę najpierw przeczytać. Mam tegoż autora Spaces of Capital i nie jest to moja ulubiona lektura, ale może w polskim przekładzie będzie się czytać lepiej?

Działa już (choć dopiero się rozkręca) strona Zespołu Analiz Ruchów Społecznych (ZARS), inicjatywy na styku socjologii i praktyki ruchów społecznych. W lutym 2012 ZARS rozpoczął badanie nad ruchem STOP ACTA i o tym można między przeczytać na stronie (końcowy raport na razie jest w opracowaniu), poza tym info o ruchach protestu i nowych mediach w Rosji i inne ciekawe rzeczy o współczesnych obliczach protestu. Dobra robota!

Demonstracje robotników we Lwowie. Przewrócone wagony tramwajowe na placu Gołuchowskich po przejściu tłumu bezrobotnych. Lwów, kwiecień 1936, Sygnatura NAC: 1-P-2743-1

Demonstracje robotników we Lwowie. Zdemolowane wystawy sklepów na placu Mariackim. Widoczne witryny firm A. W. Zipper, E. Wedel i R. Wank oraz kawiarni De La Paix. Lwów, kwiecień 1936, Sygnatura NAC: 1-P-2743-9

Demonstracja bezrobotnych w Poznaniu. Zniszczenia na ulicach miasta. Przewrócona tablica z hasłem zachęcającym do udzielenia pomocy w dożywianiu potrzebujących. Poznań, kwiecień 1936, Sygnatura NAC: 1-P-2733-3

Demonstracja studentów w Warszawie. Policja rozpędzająca studentów na Krakowskim Przedmieściu wodą z hydrantu. Na budynku widoczna reklama proszku do prania „Radion’.Warszawa, marzec 1931, Źródło: NAC, Syg.: 1-N-3576-4

Policja rozpędzająca studentów na Krakowskim Przedmieściu wodą z hydrantu i gazami łzawiącymi. Warszawa, marzec 1931, Źródło: NAC, Syg.: 1-N-3576-3

PS. Protesty studentów w latach 30-tych miały różny charakter: były przeciw zmianie czesnego, przeciw zmianie ustawy o szkolnictwie, ale były tez (na pewno w listopadzie 1931r.) zdecydowanie niechlubne demonstracje antyżydowskie.

Zwykle uważa się, że gwałtowne formy protestu realizowane są przez młodych i wykluczonych (prekariat), ale okazuje się, że swoje niezadowolenie w sposób wrzaskliwy mogą demonstrować także ci, którzy posiadają spore zasoby i którzy mają 50 i więcej lat. W 2010 niemieckim słowem roku był Wutbürger, zbiorowy bohater tekstu zamieszczonego w Der Spiegel. To mieszczanin, który wybucha, bo doświadcza frustracji związanej z określonymi decyzjami politycznymi. Jest starszy, wykształcony, dobrze uposażony i raczej pośrodku w swoich poglądach, ale przede wszystkim potrafi być (co nie znaczy, że taki jest ciągle) wściekły na arbitralność decyzji władz lokalnych.  Zaczęło się od protestu przeciw nowej stacji kolejowej w Stuttgarcie, gdzie na demonstracjach można było zobaczyć więcej siwych głów niż zwykle (2/3 uczestników miało więcej niż 46 lat).

Zdefiniowany najpierw jako termin w publicystyce, doczekał się już pierwszych socjologicznych i psychologicznych opracowań. W Hamburgu w lokalnej gazecie zamieścili nawet mapkę z zaznaczonymi dzielnicami, w których wkurzeni mieszczanie protestują. Zjawisko to ciekawe, ponieważ pokazuje zupełnie nowe oblicze politycznego środka i tych segmentów struktury, które zwykliśmy uważać za zadowolone z życia. Ale też Małżonka moja twierdzi, że to tradycja ‘68 roku i wyrzut sumienia, że od złotych lat protestu Wutbürgerzy zajęci byli zarabianiem pieniędzy. I teraz przypomnieli sobie o obywatelskich obowiązkach (pewnie dlatego przez innych komentatorów są nawet określani jako samolubni przedstawiciele burżuazji np. tutaj). Spory artykuł na ten temat w Wikipedii (po niemiecku) i w New York Times. (podziękowania dla Sary Braun z biura Angewandte Sozialforschung, która mi o tym opowiedziała!)

„W roku 1943 zepchnięte do stanu poddaństwa pospólstwo alzackie wzniosło słynny sztandar z wizerunkiem chłopskiego buta (Bundschuh) i w imię sprawiedliwości boskiej zbuntowałao się przeciwko rozpasanej szlachcie (Blickle 1981, XIII). Od tego czasu but wielokrotnie pojawiał się na sztandarach – wszędzie tam, gdzie chłopi byli w szczególny sposób gnębieni (…). Jednakże nadejście wieku XVII dla Europy oznaczało kres ery powstań chłopskich, zwykle niosących ze sobą hasła równości wszystkich ludzi i głębokiej pobożności. Bundschuh na zawsze zniknął z europejskiej symboliki chłopskiej desperacji ” (Charles Tilly, 1997, Rewolucje Europejskie 1492-1992, Warszawa: Krąg/Volumen, s. 56)

Zbuntowani chłopi (pod sztandarami przedstawiającymi but) otaczają rycerza. Drzeworyt, 1539. źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Bundschuhfahne_Holzschnitt_1539_Petrarcas_Trostspiegel.jpg

Arabska wiosna 2011. Protestujący w Kairze z butami w ręku. źródło: http://tutor2u.net/blog/index.php/politics/comments/global-issues-arab-spring-the-economists-shoe-throwers-guide-to-the-middle-/

Buty w rękach demonstrantów z ruchu „Occupy Wall Street”, 2011. Źródło: http://healthyinfluence.com/wordpress/2011/09/24/storming-wall-street-with-twitter-update/

Od razu zaznaczam, że jestem wielkim fanem ognia, profesja jego przeciwników nigdy mnie  nie pociągała, mimo wczesnoszkolnych zachęt ze strony lektur i wierszyków, by jednak zostać strażakiem. Ale do spraw: z jednej strony cywilizacja i oswajanie natury i nagle w środku metropolii pojawia się wielki płomień. Ogień jest tak całkowicie ”niemiejski”, że jego obecność w przestrzeni publicznej od razu obwieszcza wyjątkowość sytuacji, mówi o szczycie temperatury emocji. Nie jesteśmy tak dalece cywilizowani, żeby nie wyczuć, że to akcja właśnie z tej części świata: Zgromadzenie Rozpala Ogień (obojętnie czy zapłonie stos, sterta książek, opony, flaga, kukła). Jeśli to kogoś nie przeraża (bo i są tacy), to w każdej chwili jesteśmy gotowi na marsz z płonącymi żagwiami.

Płonący Komitet Wojewódzki PZPR w Szczecinie
Szczecin, Grudzień 1970; Autor: Marek Czasnojć
Źródło: Archiwum IPN o. Szczecin, album
„Zbuntowane miasto. Szczeciński Grudzień 70 i Styczeń 71”,
M. Machałek, P. Miedziński, Szczecin 2007

Płonące opony pod Urzędem Wojewódzkim, aut.Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Druga rocznica śmierci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego
Płonący stos na Rynku Starego Miasta. Warszawa 1937
NAC, Sygnatura: 1-A-270-23

Czwarta rocznica śmierci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego
Manifestacja ludności na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego.
NAC, Sygnatura: 1-A-272-12, Warszawa 1939

Miejski wielki ogień to cudowne połączenie magii i polityki. Oczywisty znak dominacji. To tylko kwestia czasu, żeby na rocznicę katastrofy w Smoleńsku pojawiły się wielkie watry na miejskich placach. Chyba, że reżim przeciwpożarowy to wyklucza. Poczekamy i zobaczymy.

Druga rocznica śmierci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego

Płonący stos na Rynku Starego Miasta. Warszawa 1937

NAC, Sygnatura: 1-A-270-23