You are currently browsing the tag archive for the ‘Szczecin’ tag.

Symfonia miasta. Szczecin w pięciu odsłonach, w filmie Stowarzyszenia Kamera. Rhytmanalysis at its best.

Reklamy

IMG_7250

Szczecin, park przy stawie Brodowskim (2016), fot. własne

IMG_6734

Szczecin, most na wyspę Gryfia (2015), fot. własne

IMG_6375

Urząd Miasta Szczecin (sala tymczasowa w dawnej Filharmonii) (2015), fot. własne

IMG_4936

Balkony w wieżowcu wielorodzinnym, Szczecin (2015), fot. własne

mapa2

Cosmographiae universalis Lib. VI, 1552, Münster, Sebastian. Źródło: Polona >>>

IMG_4096

Szczecin, Półmaraton Gryfa (2014), fot. własne

W Szczecinie działa już rower miejski i coraz więcej osób z nich korzysta, przynajmniej w tych godzinach, w których ja korzystam ze Śródmieścia. Rzuciłem gdzieś na FB (jestem nowy, jeszcze czuję ten przymus zabłyśnięcia żartem na fejsie), że to kolejny temat do badań i że nie mam siły. Gdybym 10 lat temu wziął się za ten temat, to raczej bym się zastanawiał jak bardzo to rozwija miasto, jaki to cudowny impuls, ukąszenie liberalne dałoby o sobie znać, to pewne. Dzisiaj, chociaż doceniam przewagę wy-pożyczania nad posiadaniem, to bliżej mi do perspektywy samotnych matek ze Śródmieścia i ten rower jako zdobycz cywilizacyjna już mnie tak nie cieszy. Rower do pożyczenia powinien być oczywistością, a nie sukcesem do odtrąbienia. Promocyjne zdjęcia próbuje mnie przekonać, że rower jest nie tylko dla młodych i zasobnych, że będzie bezpiecznie, że wszystko się uda. A może komuś uratuje życie? A może będą go używać śródmiejscy dilerzy? A może to ja już jestem za stary na rower miejski, a nie Pani ze zdjęcia?

Fot. Jarosław Gaszyński [Radio Szczecin]

 fot. J. Gaszyński, Źródło: >>>

IMG_4044

Miejskie kąpielisko (Arkonka), Szczecin (2014), fot. własne

IMG_3659

Przerwa wakacyjna z życzeniami: Aktywizm to nie zbrodnia. Szczecin, ul. Chopina (2014), fot. własne

Po krótkich wakacjach: o naszej sesji poświęconej (ha!) desakralizacji miasta na październikowym zjeździe niemieckich socjologów w Trewirze. A także nowe odsłony historii miejskiego zbuntowania. I nowe składniki miasta.

IMG_3170

To już cztery lata bloga, no to tęcza podwójna. Szczecin (2014), fot. własne

IMG_3414

Parada rowerowa. Szczecin, al. Wyzwolenia, Święto Cykliczne, fot. MK/MK

IMG_3278

Ulica (w dół). Szczecin, ul. Jagiellońska (2014), fot. własne

wystawa UDL_plakat

„Na pochwałę zasługuje rzemiosło i uczynni ludzie Szczecina. Witryny starych zakładów rzemieślniczych przyozdobili działacze, którzy są jak typowy rzemieślnik – pracowici, pomysłowi, z fachową wiedzą, potrzebni każdemu miastu. Oni wszyscy świadczą usługi dla ludności (mieszkańców Szczecina) w takich dziedzinach jak kultura, nauka, sztuka, medycyna, sektor pozarządowy, a nawet gastronomia. Rzeczywistość nie sprzyja starym zakładom usługowym, szwankuje. Tą wystawą pokazujemy ich urodę, zanim bezwiednie zniknie” (z opisu wystawy). 6 czerwca 2014, godz. 19.00, Piwnica Kany (Szczecin). Więcej:>>>

IMG_3263

Targi kwiatów. Szczecin, Wały Chrobrego (2014), fot. MK

Autor: T. Rolke, Szczecin, os. Kaliny/26 kwietnia, 1977, nr ilustracji 2065, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Archiwum Tadeusza Rolke >>>

Autor: T. Rolke, Szczecin, al Wojska Polskiego, 1977, nr ilustracji 2065, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Archiwum Tadeusza Rolke

Autor: T. Rolke, Szczecin, 1977 kwiaciarki przy placu Lenina (teraz: Szarych Szeregów), nr ilustracji 2071, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Archiwum Tadeusza Rolke>>>

IMG_2305  IMG_2326IMG_2324

Zdjęcia z męskich toalet Wydziału Humanistycznego US. Nie potrafię tego do końca zrozumieć, bo o co może chodzić tym, którzy naklejki z orłem, flagą, kotwicą przyklejają właśnie tam? O docieranie z przekazem wyłącznie do mężczyzn? O ich poczucie wstydu i przekonanie, że skrajny patriotyzm jest poza głównym nurtem, więc musi ukrywać się, podobnie jak palacze w liceum – w szkolnej toalecie? O podstawówkowy i podwórkowy bunt, którego częścią jest rysowanie swastyki, hajlowanie i kawały o Żydach, bez świadomości czym jest faszyzm, byle wkurzyć rodziców i nauczycieli? (o swastykach  wśród pierwszych punkowców pisał o np. X. Stańczyk >>>) ? O rzeczywistą słabość własnej domniemanej siły, której „groźne znaki” są umieszczone w kiblach? O całkowita porażkę Uniwersytetu – i nawet nie chodzi tu o nacjonalizm, ale o to, że nasi studenci nie czują bezsensu umieszczania takich vlepek koło pisuarów, tym bardziej jeśli wierzą w „Wielką Polskę”?

Żadna z interpretacji nie jest pociągająca, wszystkie są smutne, żadne to pocieszenie, że naklejkowi patrioci są niezbyt rozgarnięci. Odpoczywam  wracając do wspaniałych lat dziewięćdziesiątych, słuchając Swastyki w szkolnych toaletach Dra Cycosa >>> , a potem oglądając ich teledysk do Bella Donna.

 

 

 

Zanim zaczęło wiać:

IMG_2301

IMG_2302

(fot. własne)

Pamiętam, kiedy pojawili się w latach 90-tych, wtedy – królowie egzotyki, przyciągali tłumy. Dość szybko pojawił się pierwszy moment odczarowania, kiedy przyglądałem się jak rozstawiają sprzęt z półplaybackiem, jak fletnista po wypaleniu papieroska zakłada przebranie. A potem już byli wszędzie, moda na Fletnię Pana słabła i Indianie z Ekwadoru (?) przyciągali coraz mniej ludzi. Wreszcie, jak pokazuje powyższy film z 2009 roku, wylądowali z występem pod Trasą Zamkową (choć także jest video z występów w Szczecinie w bardziej reprezentacyjnych miejscach), co jest w sumie obrazem upadku.

Gdybym miał tworzyć galerię ikonicznych postaci polskiego przełomu (i jednocześnie pierwsze psychologiczne ofiary eksplozji kapitalizmu) po 89 roku, to obok akwizytorów i szczękowych handlarzy byliby to właśnie grający Indianie.

A dzisiaj do obejrzenia (dzięki nieocenionej stronie Sediny) przepiękny film z lat 90-tych, promujący Szczecin. Jak wiadomo, materiały promocyjne rzucają trochę światła na to, jakie jest wyobrażenie idealnego miasta – z perspektywy władzy, ale też z perspektywy mieszkańców.  Z roku na rok moje wątpliwości, co do mocy oddziaływania tego typu materiałów rosną. Taka klasyczna foucaltowska perspektywa „władzy patrzenia i sądzenia” jest zbyt prosta, żeby była prawdziwa. Idealny obraz miasta powstaje nie tylko dzięki pocztówkom, folderom, czy filmom wydziałów promocji, nazywanych pieszczotliwie wydziałami propagandy. Wizualność to jedynie część dyskursu.

Ciekawiej jest badać takie obrazy w duchu Žižka: jako reprezentacje tego co realne, a nie wirtualne. Może więc film jak ten nie jest tylko pobożnym życzeniem, prezentacją wirtualnego marzenia, ale raczej realnością Szczecina tamtych lat. Inscenizowane sceny giełdy Zachodniopomorskiej (8:11) pokazują najistotniejsze cechy miasta początku lat 90-tych: inscenizację wielkiego biznesu, udawanie prężnej metropolii portowej, której najważniejszym zasobem jest jednak przemysł rozrywkowym. W początkach ósmej minuty Szczecin jest przedstawiony jako miasto młodych ludzi, przed którymi stoi olbrzymia szansa – i sceny te ilustrowane są obrazkami z restauracji, ujęciami pracy kelnera. To nie jest abstrakcja, to dokument o błyskotliwych karierach gospodarczych (i czasem przestępczych) młodych kelnerów, gastronomików, cinkciarzy, wykidajłów, postaci które zmieniły oblicze szczecińskiej ziemi, tej ziemi. To jest opowieść o prawdziwym obliczu Szczecina z początku lat 90-tych, w którym wielu aktorów odgrywających później istotną rolę w mieście (w polityce, biznesie), skorzystało ze wspaniałych możliwości początku przełomu. Nie przypadkiem więc film kończą sceny z dyskoteki, naszego ważnego produktu eksportowego, ważnego składnika naszej tożsamości, rozpoznawalności w kraju i zagranicą przez takie miejskie ikony jak Sorrento, Bajka, Kaskada, Miami Nice, Imperium (licząc od najstarszych do najświeższych karier), dzięki którym albo kształtowała się miejska kultura muzyczno-uliczna (Sorrento) albo wyrósł dziki szczeciński kapitalizm (pozostałe) i ukształtował się sposób myślenia o robieniu interesów i polityki w tym mieście. Na długie lata

Untitled 1Zerknijcie na stronę Przemka Głowy, legendarnej postaci szczecińskiej, przewodnika, bukinisty i historyka 2.0. Tamże do znalezienia cudnie surrealistyczny paprykarz wspomnień, bo o mieszkaniu w tym mieście da się opowiedzieć ludziom z zewnątrz tylko poprzez oderwanie od rzeczywistości, dzikie legendy o morświnach, Gryfie usiłującym słuchać gromkiego polskiego big beatu wprost z teatru letniego, we wspaniałych niemieckich okolicznościach przyrody.

Tak prezentuje się nowe uliczne oblicze Szczecińskiego Inkubatora Kultury, wygląd iście berliński, gratulacje dla wykonawców i pomysłodawców!

Przez najbliższy miesiąc do zobaczenia w Piwnicy Kany. A na zdjęciu najbardziej subtelna z propozycji autora: sekwencja „Linoskoczek”. To jednocześnie klucz do całej wystawy: tym kluczem jest odwracanie hierarchii i przywoływanie przeszłości. Surrealistyczny grzybek, ani jest opłacalną inwestycją na komercyjnej działce, ani nie jest szacownym pomnikiem ofiar przeszłości. Jest wspomnieniem codzienności, nawyków, które już nie powrócą. Przestrzeń centralna została w tych pracach zamieniona w intymny, ale wspólny dla mieszkańców pamiętnik. Historia miasta to historia codziennego świata jego mieszkańców, dzięki której przestrzeń uzyskuje swoje znaczenie. Miejsca coś znaczą dla nas, bo podskórnie pulsuje w nich nasze doświadczenie i doświadczenie minionych pokoleń. Suszenie prania na miejskim podwórzu, cyrkowy występ kuglarzy dla gawiedzi zgromadzonej na rynku, dominacja wież kościoła – to wszystko ciągle w mieście jest, nie zniknęło wraz z nowoczesnością.

Więcej i zdjęcia: tutaj

Za nami inauguracja zdarzenia Kafe Kultura (prasowa relacja – tutaj), przykład społecznego przedsięwzięcia pt.  „Nie ma w mieście domu kultury – sami go załóżcie”. Trzy dni, 40 wydarzeń, spory krąg odbiorców. Duch był jak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to koncerty i inne zajścia artystyczne odbywały się w jakiś bunkrach, pustostanach, ale całe szczęście nie było takiej amatorki i partyzantki jak wtedy. PP. Rafał Bajena i Marek Ostrowski pokazali, że profesjonalna organizacja w czynie społecznym jest możliwa – gdyby ktoś wątpił, to zapraszam do zapoznania się z procesem powstawania na stronie: tutaj oraz w na portalach tutaj. Duże brawo i pięć gwiazdek!

Panorama Szczecina z Wałów Chrobrego. Widoczna Odra. Na tarasie widokowym widoczni dwaj mężczyźni. Data wydarzenia: 1946 – 1947, Autor: Doktorowicz-Hrebnicki Stanisław, Syg. NAC: 69-6-2